Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 czerwca 2010

Hamelman Challenge część II rozmaitości różowe.

Dziś zapraszam Was na kolejną część naszej przygody z chlebami J.Hamelmana. Rozdział rozmaitości to wędrówka przez różne kraje świata tropem pieczywa. Mamy tu między innymi francuskie brioszki i malownicze fougasse, solidny przegląd włoskiego pieczywa, amerykańskie a przecież polskie bajgle i bialys, indyjskie parathy, irlandzki chleb na sodzie. Nie obrażą się też Anglicy i Niemcy. Zresztą niemieckie precle to nasz faworyt. A to za sprawą zasady sodowej, w której zamacza się ciasto przed pieczeniem. Jakto? Przecież to żrące! Nie miałeś chemii? O tym we wczorajszym w poście z przepisem. Jeszcze raz serdecznie zapraszam. Pojawiają się też nowe przepisy w rozdziale Levain.
Z czasem kliknięcie na zdjęcie odeśle Was do przepisu. Dziś tylko nieliczne: brioszki, fougasse, parathy, zapraszam








poniedziałek, 7 czerwca 2010

Brioszki i już.

Brioszki Hamelmana do pierwszego pieczenia zamówił On. Być może to ich filuterny kształt tak go zachwycił ;-) Mięciutkie, puszyste, listkowane, rozpływające się w ustach
powędrowały do przyjaciół w prezencie.
Brioszki to francuskie puszyste bułeczki z duuużą ilością masła. Jak mówi autor przepisu, są boskie. Z przepisu można upiec 12 małych brioszek lub jedną wielką...briochę? (rumieniec). Można wykorzystać też to maślane ciasto do słodkich wypieków.

Brioszki
Bioche
J. Hamelman Bread

Ciasto:
-550g mąki pszennej chlebowej
-170g mąki wysoko-glutenowej*
-60g wody
-360g jajek (około 6 sztuk)
-18g soli
-85g cukru
-14g drożdży
-360g masła, zimnego

Uwagi:
1.Wszystkie składniki muszą być zimne. Dlatego na wiele godzin przed wyrabianiem wstawiamy wszystkie składniki do lodówki, nawet wodę. Podczas upału dobrze też schłodzić miskę, hak do wyrabiania czy łyżki.
2.Brioszki wymagają długiego wyrabiania. Minimum kwadransa.
3. Jeśli składniki będą dostatecznie zimne masło się nie rozpuści.
4. Pewnie warto by też było schłodzić piekarza, ale wtedy nie można by się było do niego łasić jak wyrabia.

Wszystkie składniki oprócz masła wkładamy do miski miksera. Mieszamy najpierw na małej prędkości, aż składniki się połączą. A potem na większej około 5-7 minut. Ręczne wyrabianie trwa dłużej około7-9 minut po połączeniu składników. Otrzymane ciasto będzie dość twarde i mocne.
W tym samym czasie wyciągamy z lodówki masło i uderzamy w nie wałkiem, aż stanie się giętkie. Teraz bierzemy zimny wałek i rozpłaszczamy masło, tak by znowu stwardniało. Odrywamy po kawałeczku i dodajemy do ciasta, cały czas wyrabiając. Przed dodaniem kolejnej porcji masła, nie trzeba czekać, aż poprzednia będzie całkowicie inkorporowana do ciasta. Ciasto początkowo stanie się niejednolite i rwące, ale w końcu odzyska elastyczność i gładkość. Trwać to może około 8-10 minut, ręcznie duuużo dłużej. Wyrobione ciasto powinno dać się rozciągnąć na przezroczystą błonkę. Ciasto wkładamy do miski. Przykrywamy folią i odstawiamy na godzinę w temp. pokojowej. Składamy i ponownie wkładamy do miski, a miskę do lodówki na wiele godzin, nawet na cały dzień. Kilkukrotnie, 2-3 razy, odgazowujemy ciasto podczas chłodzenia.
Dzielimy ciasto na tyle części ile planujemy upiec bułek. Tradycyjne brioszki robimy z 35-65g porcji ciasta. Niewyrośnięte ciasto powinno wypełniać w połowie foremkę, a wyrośnięte w 4/5. Podzielone ciasto formujemy w luźne kule i dajemy mu odpocząć około 10 minut, a następnie formujemy brioszki tj. kulę, a następnie wałkując zezwnetrznym brzegiem dłoni, jakby oddzielamy mniejszą kulkę, na szypułce którą wciskamy delikatnie w środek większej kulki. Uformowane brioszki wkładamy do wysmarowanych (radzę) masłem foremek. Odstawiamy do wyrastania na 1-1 i 1/4 godziny. Przed pieczeniem smarujemy jajkiem rozkłóconym z wodą. Pieczemy w temperaturze 190 st. C przez 20-40 minut zależy od wielkości. Brioszka powinna być leciutka i mieć chrupką skórkę. Najlepsze na ciepło, niesłodką galaretką czereśniowo-porzeczkową i szklanką kakao.

*o mące wysoko-glutenowej w Polsce można zapomnieć. Od biedy można całość zrobić z pszennej chlebowej, najwyższa zawartość glutenu jest chyba w mące brytyjskiej sieci sklepów ubraniowych dwojga imion. Można też dosypać organicznego glutenu 1 łyżeczka na 100-150g mąki. Można kupić w Młynie Bogutyn bodajże.

niedziela, 6 czerwca 2010

Nasz hit! Precle Hamelmana.

Oto wypiek, który długo spędzał nam sen z powiek. Nie fikuśna forma nas przerażała. Dzięki wędrówce przez książkę Bread moje dłonie dość sprawnie radzą sobie z plecionkami, a On...sami wiecie jaki jest On. Natomiast moczenie ciasta w roztworze wodorotlenku sodu, hu hu. O nie! Ja się nie zgadzam, to żrące! Co łatwo się domyśleć nie poskutkowało. Było studiowanie forów dyskusyjnych. Ku mojej uciesze i jego rozczarowaniu większość domowych piekarzy rezygnuje z zasady sodowej na rzecz sody. O widzisz! Żartujesz, wyraźnie jest napisane, że to zupełnie zmienia smak. Była wymiana korespondencji z mistrzem: K i L The chromosemes from German pretzels must have been wafting to you when you grow up- of course you can make these! i B. Było wreszcie poszukiwanie rzeczonego wodorotlenku i tu nasz sklep u chemików okazał się niezawodny. Mały popilnuj Pani roweru. Pani wie, że to żrące? Tak wiem. Pani uważa. Okularów i rękawic. Weź gogle, a rękawice masz te żeglarskie. Tak tylko gdzie one są? Nie wiem, a wiesz, że z tej zasady robi się mydełko. Domowe mydełko? To jest myśl. Kupię łoju u rzeźnika. W końcu naszedł ten dzień. Ja wychodzę. A zniszczysz mi blaty. Załóż te gogle, nie chcę męża ślepca. Wykorzystywany do moczenia precli roztwór zasady sodowej jest słaby li i jedynie 3%, co według naszych obliczeń, przeliczeń i dociekań odpowiada roztworowi 1 molowemu, który jest zupełnie niegroźny. Owszem okulary i rękawiczki są jak najbardziej wskazane, ale te ostatnie mogą być zwyczajne lateksowe. No nie wiem gdzie są te rękawice, idę do apteki. Jedyne na co trzeba uważać, to powierzchnie drewniane. Zasada sodowa nieładnie odbarwia drewno. Przed pieczeniem proponuje wam nieco rozciągnąć uplecionego precla, aby nie zlał się tak jak nasz. Pyszne co? Ten smaczek! Serdecznie zapraszam. Unbelievable K i L!!!!! Huge congratulations!

Precle
Bread J.Hamelman

W dniu pieczenia potrzebne będą:
-Około 4 litry 3% zasady sodowej sporządzonej z 4 litrów zimnej wody i 115 g wodorotlenku sodu w granulkach (do kupienia w zamówionej ilości w sklepie) najlepiej w dużym garze
-metalowa kratka i blacha ze stali nierdzewnej na której precle będą sobie obciekać
-okulary ochronne
-rękawiczki ochronne
-łyżka cedzakowa ze stali nierdzewnej

Proporcje na 12 precli.

Pate fermentee (zaczyn drożdżowy)
-125g mąki pszennej chlebowej
-80g wody
-2,5 g soli
-0,2g świeżych drożdży (ziarnko fasoli mung)

Drożdże rozpuszczamy w wodzie. Dodajemy mąkę i sól i zagniatamy gładkie ciasto. Przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy na 12-16 godzin. Wyrośnięty zaczyn tworzy kopułkę, która od środka zaczyna opadać.

Ciasto:
-510 mąki pszennej chlebowej
-300g wody
-9g soli
-7g drożdży
-33g miękkiego masła
-6g słody diastatycznego
-zaczyn

Wszystkie składniki oprócz zaczynu wkładamy do miski, mieszamy. Kiedy połączą się w ciasto dodajemy zaczyn w kawałkach i wyrabiamy gładkie ciasto. Ciasto jest dość gęste i sztywne. Wyrabiamy przez 6-7 minut. Temperatura wyrobionego ciasta będzie wynosić 24 st.C
Przykrywamy folią lub wilgotną ściereczką i odstawiamy do fermentacji na 2 godziny. Po godzinie składamy tj. rozpłaszczamy ciasto na blacie delikatnie i składamy na trzy jak list a następnie w poprzek znowu na trzy.
Teraz dzielimy ciasto na 12 równych części, najlepiej przy pomocy wagi. Z tych proporcji będą to około 90g kawałki. Każdą część ciasta wałkujemy dłońmi w długi walec z cienkimi końcami (zaczubionymi ;-) długości około 40 cm, choć moim zdaniem lepiej utoczyć dłuższe! Staramy się, aby na naszych walcach nie było bąbli i pęcherzy, jeśli się pojawią przekłuwamy igłą. Odkładamy wałeczki ciasta by odpoczęły 5-10 minut.
I teraz chwytamy dłońmi za końce wałka, unosimy w powietrze, tak by zwisał jak skakanka i robimy szybki skręt, ta pani robi to sprawnie, układamy na blacie. Powinniśmy mieć pętle i podwójny skręt w centrum. Końce przyklejamy na godzinie 4 i 8 pętli.
Ruch ten wymaga pewnej praktyki, ale przy 6-7 preclu powinno już iść jak z płatka.
Okładamy precle na omączoną lnianą ścierkę do wyrastania na 30-45 minut i potem na 30 minut do lodówki lub na 20 minut w temp. pokojowej i na noc do lodówki.
Nagrzewamy piekarnik do temp. 230-235 st. C
I teraz szykujemy garnek z zasadą. Zanurzamy każdego precla na 5 sekund w zasadzie, wyciągamy łyżką cedzakową i układamy na kratce ustawionej na blasze, aby obciekły. Ten proces był dość trudny. Na przyszłość planujemy zrobienie perforowanej blachy, na której precle najpierw obciekną, a następnie zostaną na niej włożone do piekarnika na kamień. Precle układamy tak, by sklejone końce były od spodu.
Nacinamy wzdłuż pomiędzy przyklejonymi końcówkami. Posypujemy gruba solą. Przekładamy na łopatę lub łopatę do bagietek (długa deseczka ze spłaszczonym brzegiem, dzięki niej możemy łatwiej układać precle w rzędy na kamieniu), wsuwamy do pieca. Pieczemy 14-16 minut w rozszczelnionym piekarniku. Zasada zupełnie wyparuje tudzież ulegnie jakimś innym przemianom. Studzimy na kratce, jednego jemy na ciepło.

środa, 31 marca 2010

Fougasse.

Obudziły mnie nieśmiałe promienie słońca. Obok wąsaty nos nadstawił ciepły policzek do wtulenia. Wstałam pełna energii. Zaparzyłam porannego darjeelinga dla niego. Rozgrzałam ekspres na moje latte. Otuliłam ramiona bajową bluzą. Spojrzałam przez okno na pełen nadziei wiosenny świat . Zabrałam się za śniadanie. Nie spiesząc się kroiłam wczorajszy zakwasowiec. Pate fermetee dobijało się spod folii o moją uwagę. Spokojnie. Dziś nie muszę nigdzie iść. Upiekę ja z ciebie fougasse.
Fougasse to płaski, francuski chleb rodem z Prowansji. Źródłosłów nazwy jest ten sam co włoskiej foccaci. Chleby te często wkładano do pieca, aby sprawdzić czy jest już gotowy na przyjęcie chleba. Fougasse są zwykle słonawe, a jako dodatki mają oliwki, ser, anchois. Niektórzy traktują je jak białe pizze. Oto propozycja Hamelmana. Z podanych proporcji upiekłam dwie fougasse jedną z oliwkami, drugą z anchois. Pyszne. I świat przez nie jakby więcej życia miał.

Fougasse
J.Hamelman Bread

Proporcje na 2-4 płaskie chleby

Pate fermentee (zaczyn drozdzowy)
-120 g maki
- 80g wody
- 2,5 soli
- drożdży tyle co ziarnko soczewicy

Drozdze rozprowadzamy w wodzie . Dodajemy make, i sol. Mieszamy na gladka mase. Przykrywamy folia i odstawiamy w temp. pokojowa na 12 do 16 godzin. Ciasto powinno urosnąć i utworzyć piękna kopule.

Ciasto wlasciwe:
-320 g maki chlebowej
-50 maki pszennej razowej
-255-260 g wody
-5g świeżych drożdży
-25 oliwy z oliwek
-40 g oliwek (lub siekanych filecików Anchois)
-zaczyn

Mieszamy wszystkie składniki oprócz oliwy, oliwek i zaczynu. Kiedy calosc przypomina ciasto, dodajemy zaczyn podarty na kawałki. Wyrabiamy przez 3 minuty. Dodajemy cienkim strumieniem oliwe, wyrabiamy przez kolejne 3 minuty. Na koniec dodajemy oliwki. Ja dodalam do polowy ciasta oliwki, do polowy anchois.
Formujemy kule i odkładamy do fermentacji na 2 godziny.
Po godzinie składamy.
Jeśli robiliśmy z calosci, dzielimy ciasto na pol i z każdej formujemy kule. Pozwalamy im odpocząć 20 minut.
Kazda kule rozpłaszczamy walkiem na omączonej stolnicy, wałkujemy na grubosc okolo 1 cm, nadając ciastu owalny kształt.
Odkładamy do wyrastania na oproszona mak blache na 1 godzine.
Teraz trzeba nadac fougasse jej kształt. Wyrośnięte ciasto rozciągamy dlonmi i nadajemy ksztalt trojkata. Przy pomocy radelka robimy naciecia jak zylki liscia. Radze zrobic to juz na desce obsypanej porządnie semolina z której będziemy zsuwac ciasto do piekarnika. Na nastepnie rozciągamy ciasto, by poszerzyć dobrze nacięcia.
Pieczemy z para w temp. 230-325 stopni przez 20 minut. Najlepiej na kamieniu. Pod koniec pieczenia rozszczelniamy drzwiczki piekarnika, by chleby dopiekły sie w suchej atmosferze. Czasem, gdy sie rumienia wkładam blache pod gorna grzalke.
Polecam! Naprawdę bardzo smaczne.
Nadal borykam sie z brakami w polskich znakach, wybaczcie.

środa, 24 marca 2010

Aloo paratha. Chleb na drogę.

Jakiś czas temu Ptasia przy okazji podróży pytała, czy zabieramy jedzenie na drogę. A więc powiem Wam, że jedzenie na drogę towarzyszy mi nieustająco. Gdyby jedzenie na drogę miało swój Fan Club, byłabym jego wierną członkinią. Zabieram je do pociągu, do samolotu (nie wiem czy to legalne) i autobusu. W pracy, na szkoleniu, konferencji mam ze sobą jakieś zawiniątko. Na słowo pikniki świecą mi się oczy. Kocham całodniowe wyprawy rowerem, łodzią czy po prostu na nogach. Lubię przysiąść gdzieś w nikąd i otworzyć pojemnik smakowitości. Zgromadziłam całkiem pokaźną kolekcję pojemników: wysokich, niskich, okrągłych i prostokątnych, z przegródkami i bez, hermetycznych i tych niekoniecznie. Termosy, torebki strunowe i z zameczkiem, klipsy, klamry i zatrzaski panoszą się w szafkach. Co do nich wkładam? Chyba wszystko. Kanapki z domowym majonezem i grillowanym warzywami. Pierożki, zapiekanki, sałatki, fasolowe pasty, pasztety warzywne, tarty, tortille, quiche, fritaty, samosy... Byle domowe, byle świeże i koniecznie z małym słodkim akcentem na deser.

Aloo paratha, zwane niekiedy alu parothas to rodzaj płaskiego indyjskiego pieczywa z nadzieniem, które wypieka sie na rozgrzanej żeliwnej płytce lub patelni. Oto klasyczna wersja z ziemniakami.
Aloo paratha
J.Hamelman Bread
Ciasto:
-300g mieszanki mąki pszennej chlebowej i odsianej pszennej razowej w proporcji 2:1 (tzw. mąki na chapati, pisałam o tym juz tutaj)
-3 g soli
-225g wody

Wszystkie składniki ciasta mieszamy. Następnie wyrabiamy ciasto przez 10-15 minut. Ciasto jest miękkie i elastyczne. Staramy sie nie podsypywać za duzo maka. Zawijamy w folie i odstawiamy na 30 minut Mozna tez zrobic ciasto poprzedniego dnia i przechowac w lodowce, pamiętając o wyjęciu go do ogrzania na godzine przed przygotowaniem pieczywa.

Nadzienie:
-1/2 kg ziemniaków
-1 lyzeczka prażonych ziaren kuminu
-1 lyzeczka kolendry, prazonych i utluczonych w moździerzu
-2 lyzeczki tartego korzenia imbiru
-1 male zielone chili drobno pokrojone
-1/2 szklanki siekanej natki kolendry
-sol do smaku
-2 lyzki oleju z gorczycy (mustard oil)

Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Obieramy i ścieramy ma tarce, lub przepuszczamy przez praske. Dodajemy pozostałe składniki nadzienia i mieszamy. Studzimy!

Ciasto dzielimy na osiem rownych czesci, z każdej formujemy kulke. Omączonymi dlonmi rozpłaszczamy kulke, następnie formujemy cos w rodzaju miseczki, do ktorej nakładamy spora kulke nadzienia. Zaklejamy dobrze ciastem. Toczymy kulke, ktora następnie wałkujemy na okragly placek. Pieczemy na rozgrzanej suchej żeliwnej patelni po 2 minuty z każdej strony. Cieple smarujemy olejem lub ghee i ponownie wrzucamy na patelnie na 30 sekund. tak samo postępujemy z pozostałymi kulami ciasta. Jemy na ciepło lub na zimno w towarzystwie chutneyu.
Smacznego!

sobota, 20 lutego 2010

Tydzień bez zakupów - przegląd drugiego tygodnia cz.1


"... ma paskudną alergię i dlatego nie mogę popuszczać całkowicie cugli swojej kulinarnej wyobraźni. Trzeba mu gotować bez nabiału, orzechów, papryki, jajek, mąki pszennej, co ogranicza bardzo nasz jadłospis. Zwłaszcza że nie jadamy mięsa."

My na szczęście nie mamy żadnych (pokarmowych) alergii, a jedyne co nasz ogranicza to zawartość naszych szafek. W tym tygodniu popuściliśmy cugli, a na nasz stół wjeżdżały kolejno: koreańskie,indyjskie, japońskie zupy, domowe makarony, gnocchi, pieczywa wszelakie. Nie zabrakło eksperymentalnego pesto i majonezu. Oto przegląd. Chleby przodem:

Nasz domowy chleb razowy
Zakwas:
-112 g wody
-90g mąki pszennej razowej
-20g zakwasu

Wszystkie skladniki zakwasu dobrze mieszamy i odstawiamy pod przykryciem na 12-16 godzin. W tym czasie zakwas dojrzewa.

Ciasto właściwe:
-360 g mąki pszennej razowej
-215 g wody
-8 g soli
-2g drożdży
-zakwas

Wszystkie składniki mieszamy. Ciasto wyrabiamy przez 10 minut, gluten powinien być średnio rozwinięty. Formujemy kulę i odstawiamy do fermentacji na 1 godzinę i 40 minut. Po 50 minutach składamy ciasto. Po całej fermentacji wyciągamy, odgazowujemy i formujemy bochenek. Wkładamy do przygotowanego kosza do wyrastania na 90 minut. Nagrzewamy piekarnik do 250 st. C. Wyrośnięty chleb przekładamy na łopatę, nacinamy. wsuwamy do naparowanego piekarnika, obniżamy temperaturę do 240 st. C i pieczemy przez 15 minut. po tym czasie obniżamy temperaturę do 215 st. C i pieczemy kolejne 30 minut. Studzimy na kratce.
Bardzo udany chleb. Dość długo pozostaje świeży.

Bajgle
Bread J.Hamelman

To pieczywo zasługuje na osobny wpis. I taki pewnie się pojawi, kiedy dojdziemy do perfekcji w formowaniu fikuśnych bułek z dziurką. Już teraz mogę wam zdradzić, że są pyszne zarówno z domowymi powidłami śliwkowo- gruszkowymi, jak i krewetkami, bazylią i ukręconym naprędce majonezem. Do wypieku bajgli, a w zasadzie do ich przewracania podczas pieczenia pomocne mogą być bagel boards. Cienkie deseczki o wymiarach 12 na 30 cm obciągnięte cienkim lnianym płótnem. On rzecz jasna przygotował owe deseczki sam. Jedna z nich widoczna na zdjęciu pod naszymi niekształtnymi, ale zapewniam was przepysznymi bajglami.

Grissini
Bread J.Hamelman

A to chlebowy przebój tygodnia. Grissini włoskie paluszki chlebowe. Chrupiące, pachnące, tłustawe. Z niby pesto odegrały rolę czwartkowego lunchu. Piekliśmy jak zwykle z połowy porcji.

-510g mąki pszennej chlebowej
-264g wody
-60g oliwy z oliwek
-50g masła
-11g soli
-4-5g świeżych drożdży

Wszystkie składniki włożyliśmy do miski miksera. Mieszaliśmy na pierwszej prędkości około 3 minuty, a na drugiej przez kolejne 4-5 minut. Gluten powinien być średnio rozwinięty, a ciasto osiągnąć temperaturę 23 st. C.
Ostawiliśmy do fermentacji na godzinę.
PO tym czasie podzieliliśmy ciasto na 12 części każda po około 37-38g. Najlepiej zrobić to przy pomocy wagi. Podzielone na kawałki ciasto nakryliśmy wilgotną ściereczka, aby odpoczęło przez 15 minut. Każdy kawałek rolowaliśmy na dość cienki wałek o długości około 30 cm. Przenosiliśmy na wyłożona papierem do pieczenia blachę. Można obtoczyć w semolinie lub ziarnach sezamu.
Piekliśmy przez 20 minut w temperaturze 190 st. C
Palce lizać!

Niby pesto

Z zakamarków lodówki i szafek wyciągnęłam:

-garść orzechów pecan
-garść suszonych pomidorów
-oliwę
-kilka liści bazylii

W melakserze zmiksowałam na niezbyt gładką masę. Nabierałam przy pomocy grissini. Mniam!

cdn...

sobota, 1 sierpnia 2009

Moje miasto. Paluszki chlebowe.

Jadę na rowerze przez moje miasto, obijam się na wybojach, skaczę przez krawężniki. I mimo to się się zachwycam. Mieszkam tu prawie całe swoje życie i nadal zdarza mi się trafić gdzieś pierwszy raz. Przystaję zauroczona tajemniczą uliczką. Białe domki kryte starą, pełną nierówności dachówką. Wyobrażam sobie mieszkańców. Urzędnika na emeryturze i siwą nauczycielkę pobliskiego liceum dla dziewcząt. Zaglądam do sklepiku za rogiem. Przysiadam na skwerku. Czytam ogłoszenia na słupie. Podziwiam lokalne inicjatywy. Kolorowe, nieśmiałe. Kibicuję im. Krzywię nos na widok nowych osiedli. Wyciągam się na trawie w parku i obserwuję parkowych kajakarzy. Mijam tłum pod centrum handlowym, nieodmiennie zdziwiona, czemu idzie tam w taki piękny dzień. Wracam do domu wraz z biciem dzwonów mojego kościoła. Na sałatkę. Nieznudzone caprese. I paluszki chlebowe. Pokrzywione, delikatne. Jak moje miasto. Dziękuję, że mogę się nim cieszyć.


Paluszki chlebowe z sezamem
Proporcje na 24 sztuki
z "Bread" J. Hamelmana piekł On
Ciasto:
-500 g mąki pszennej chlebowej
-280 g wody
-30 g oliwy z oliwek
-15 g słodu jęczmiennego
-9 g soli
-13 g świeżych drożdży
-sezam do posypania

Wszystkie składniki (oprócz sezamu) wrzucił do miski, mieszał około 3 minuty, aż wszytkie składniki się połaczyły. A następnie wyrabiał przez 5-6 minut, aż ciasto osiągnęło temp. 24-25 st. C. Odstawił do wyrastania na 1 godzinę. Po tym czasie podzielił ciasto na 24 równe części, każda po około 35 g. Pozostawił kawałki ciasta na oprószonej mąką stolnicy, by odpoczęły przez kwadrans. Przykrył je folią. Każdy kawałek ciasta formował w wałeczek długości około 30 cm. Na koniec rolował każdy na wilgotnej ściereczce i obtoczył go w sezamie. Ułożył je na blasze. Piekł w temp. 195 st. C przez 20 minut. Powinny być złociste i dość suche w środku. Podobno można je przechowywac w pudełku przez 5 dni. Nasze tyle nie doczekały ;-)


Oczywiście chodzę i ja czasen z tłumem do CH;-)

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin