Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakalie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bakalie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 sierpnia 2014

Na życzenie rodziny: ciastka

Powstały z potrzeby chwili, w ramach wymiatania szuflad. Kruche, mało słodkie, mocno cynamonowe z bakaliami. Helenka jak zwykle wpychała do buzi, byle więcej. Grześ jadł z właściwym sobie spokojem. Trzyletnia Hania po ugryzieniu zażądała: Mamo, nie chce tych ciastek, chce te co wzięliśmy z domu! Tato Helenki, wiadomo, ponarzekał, ponarzekał i wymiótł do ostatniego okruszka. Tato Hani, za to, poprosił przepis. Oto jest.

Bakaliowe ciastka z głowy

Proporcje na około 30 ciastek

-175g mąki pszennej lub drobno zmielonej typu graham
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-1/2 łyżeczki sosy
-1 łyżeczka czubata cynamonu
-łyżeczka suszonej skórki pomarańczy, opcjonalnie
-75g ziarem sezamu
-125 g masła
-50g jasnego cukru muscavado
-50g miodu lub syropu: daktylowego, klonowego, z agawy
-175g mieszanych bakalii: rodzynek, suszonej żurawiny, moreli, daktyli


Bakalie rozdrobniłam mikserem. Suche składniki zmieszałam w misce. Masło utarłam z cukrami. Dodałam bakalie i suche składniki, zagniotłam ciasto (mikserem). Ewentualnie można dodać łyżkę wody. Z ciasta utoczyłam równe kulki, odmierzałam miarką typu spoon. Włożyłam do zamrażarki na czas nagrzewania piekarnika do temp.175 st. C. Piekłam 20 minut, a potem po ostygnięciu jeszcze 10, bo L. stwierdził, że za mało chrupkie.

czwartek, 16 stycznia 2014

Przynależność i słoiki pełne ciastek.


Będąc w ciąży obiecywałam sobie, że nie zgłupieje (bardziej). Nie będę zdrabniać, pieszczotliwie kwilić. Będę czytać mądre książki, spotykać się z niedzieciatymi i poruszać w rozmowach inteligentne tematy. Początek był całkiem udany. Długi pobyt w szpitalu i mocno skrócona ciąża zaoszczędziły mi tej całej ubrankowo-gadżetowej bieganiny. Moja wyprawka dla maleńkiego niemowlęcia zawierała absolutne minimum, które do dziś uważam za optimum, a gdyby nie pomoc krewnych i znajomych królika moje dziecko po wyjściu ze szpitala spałoby pewnie w kartonie. 
Zmiany przyszły powoli. Wtargnęły cichaczem pod osłoną nieprzespanych nocy i wymiętolonych poranków. Podczas długich nudnych (pamiętacie niekończącą się zimę 2013) spacerów. Pewnego dnia spostrzegłam, że rzucam ukradkowe spojrzenia w głąb cudzych wózków, a w knajpie przed obejrzeniem menu sprawdzam, czy mają przewijak. Stałam się członkiem grupy. I tak najchętniej spotykam się z nimi. Nie wznoszą oczu ku niebu, gdy po raz enty poruszam temat ekologicznych pieluch i domowych przecierów. Nie kręcą się nerwowo na krześle, gdy moje dziecię jęczy znudzone w kącie. Mają w domu te wszystkie przewijaki, krzesełka, plastikowe łyżeczki, zabezpieczenia kontaktów, a kocia kuweta stoi poza zasięgiem małych rączek (no bo przecież nie rąk!). Pakuję ciastka w słoiki, a ludka Lego w turbo wózek* i idę na kolejne spotkanie mam.
Podobno w ciąży obniża się kobietom intelekt o jakieś 20 punktów (co jest według mnie całkiem zrozumiałe ewolucyjnie ten świat taki straszny, a dziecko moje takie malutkie), mój prawdopodobnie nie podniósł się wraz z rozwiązaniem. Dawno już nie wspięłam się na żadne cukiernicze wyżyny. Ciastka to aktualnie moja ulubiona forma cukiernicza i jedna z niewielu na jakie mnie stać.

Wszystkie przepisy pochodzą z książki Dana Leparda, o której pisałam już jakiś czas temu. Dziś mogę tę książkę polecić z czystym sumieniem wielbicielom łatwych wypieków. Niestety wydana została koszmarnie i mocno się rozlatuje. 


Ciastka żytnio-rodzynkowe

Słodkie, mimo sporej redukcji (podaje tak jak piekłam) cukru i rodzynków, lekko ciągnące. Miła odmiana dla pszennych ciastek. Ze względu użycie białka, dobry duet do przepisów z żółtkiem. Gospodarność mi podpowiada, że każdy przepis z żółtkami powinien iść w parze z innym zawierającym analogiczną liczbę białek. Mało kształtne, ale dobre!

Proporcje na około 20 ciastek
-125 miękkiego masła
-100g cukru  jasnego muscavado
-75g cukru pudru
-2 czubate łyżki kakao
-1 białko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
-150g mąki żytniej typ 720
-1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
-200g drobnych rodzynków

Utrzeć masło z cukrem i kakao. Dodać białko, wanilię i dalej ucierać. Za pomocą drewnianej łyżki wmieszać mąkę z sobą. Na koniec połączyć z rodzynkami. Za pomocą łyżki formować kulki i rozmieścić, zachowując odstępy na blasze. Piec w temperaturze 170 st.C przez 15-17 minut. Studzić na kratce. Uwaga ciastka rozlewają się podczas pieczenia, stąd ważne zachowanie odstępów.

Ciastka sezamowo-daktylowe

Nieco mniej słodkie niż poprzednie, smakują organicznie;-). Dałam sezam do ciasta, zamiast obtaczać ciasteczka. Ważne by sezam był dobrej jakości! Smakowały na wizycie.

Proporcje na około 20 ciasteczek
-40g cukru jasnego muscavado
-40g syropu z daktyli (lub płynnej melasy)
-125g miękkiego masła
-1 żółtko
-175g mąki pszennej
-1/2 łyżeczki sody
-2 łyżeczki cynamonu
-mielone ziarnka z 4 strączków kardamonu
-175 g drobniutko siekanych ( a nawet zmiksowanych) daktyli
-100g sezamu

Masło, cukier i i syrop utarłam w misce.  Dodałam żółtko. Następnie mąkę, sodę i przyprawy. Na koniec połączyłam z daktylami i sezamem. Z ciasta formowałam kulki, które na blasze lekko spłaszczałam widelcem. Schłodziłam w lodówce przez 30 minut. Piekłam 16 minut w temp. 170 st.C. Gotowe ciasteczka były grubości 2-3 cm, autor zaleca piec cieńsze niż 1 cm, nie próbowałam.


Ciastka orzechowo-pomarańczowe

Hit sezonu. Piękny, pomarańczowy aromat. Piaskowe, mocno orzechowe i mało słodkie. Autor poleca też upiec z migdałami lub orzechami laskowymi. Ja zrobiłam z orzechami pecan, bo od czasu do czasu mam ich sporą dostawę. Na pewno wypróbuję  pozostałe wersje. Podobne do tych, ale lepsze. Oj lepsze!

Proporcje na około 45 ciastek

-200g miękkiego masła
-skórka otarta z dwóch pomarańczy
-100g cukru pudru
-1 żółto
-3 łyżeczki ekstraktu z wanilii
-30ml Cointreau lub innego likieru pomarańczowego
-200g mielonych orzechów pecan
-300g mąki pszennej chlebowej ( lub typ 500)
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-cukier puder do obtoczenia ciastek

Masło utrzeć z cukrem i skórką, nie za długo. Dodać żółtko i dalej ucierać. Powoli wlewać ekstrakt i alkohol nie przestając ucierać. Dodać orzechy i mąkę z proszkiem. Z ciasta uformować kulki, ja użyłam do dzielenia ciasta miarki spoon czyli łyżki 15 ml. Otoczone kulki włożyłam do lodówki. nagrzałam piekarnik do 160 st.C. Połowę kulek rozłożyłam na blasze wyłożonej matą do pieczenia i piekłam 30 minut. Podobnie upiekłam drugą porcję. Ciepłe ciastka obtoczyłam w cukrze pudrze. Czas na pieczenie wykorzystałam na ćwiczenia mięśni brzucha.

* mój wózek ma wielkie koła i amortyzatory co wzbudza duże zainteresowanie wśród...napotykanych mężczyzn. Chyba, że to jakiś nieznany mi wcześniej sposób podrywu na wózek , ale kto by podrywał matkę?

sobota, 13 kwietnia 2013

Śmigać na spacer!


Parafrazując słynne blogowe hasło: Nie siedź przy garach, gdy słońce na niebie. Śmigaj na spacer. Buro? Oj a niedawno narzekałeś, że biało, to się zdecyduj. A jak nie odpowiada to odrobina zielonego w sałatce pomoże. Lekki wiosenny lunch: miska sałaty i świeży zakwasowiec. Pycha!

Zmykam na spacer. Kawa na zewnątrz, gazeta i śpiący w wózku ludek: wymarzony sobotni poranek. A ta sałatka jest naprawdę pyszna, nawet On nie miał zastrzeżeń!

Hiszpańska zielona sałata prosto z Barcelony

-1/2 szklanki suszonych moreli pokrojonych w cieniutkie plasterki
-1/2 orzechów laskowych, podprażonych na suchej patelni i otarty ze skórek
-miska mieszanych sałat (około 10 szklanek) najlepiej ostrych: u mnie rukola, endywia, roszponka i szpinak
-3 łyżki bardzo dobrego octu z czerwonego wina lub białego balsamico
-1 łyżka soku z pomarańczy
-1/2 łyżeczki miodu
-1/4 szklanki dobrej oliwy z oliwek
-sól i pieprz do smaku

Do miski wrzucamy opłukane i osuszone sałaty, morele i orzechy. Mieszamy w miseczce składniki sosu. Polewamy. I jemy. Dobra też wersja z suszonymi figami. z dodatkiem gęstego kremu balsamico, u mnie figowego.


poniedziałek, 4 stycznia 2010

Drożdżowe na mrozy. Kranz cake Dana Leparda.

Lubię zimę. Śniegi, zaspy, zawieruchy. Mróz mrozi smutek i strach. Niepewność zostawia jesieni. Pozwala wiośnie zakwitnąć nadzieją. Gdy pada śnieg na chwilę przyklejam do szyby nos. Zakładam wielkie buty, swetrzysko, obwiązuje szalikiem pół siebie i idę. Na spacer. Jak pies biegam po zaspach. Wskakuję po uda w białe góry. Zdmuchuję z dłoni płatki. Tarzam się jak maluch, maluję orły i piszę śladami wiadomość chwili. Zmęczona i mokra wracam do domu na kawałek drożdżowego placka.

Drożdżowy zaplataniec z czekoladą i orzechami
czyli Kranz cake z Dan Lepard "Exeptional cakes:

Ciasto z tej książki musiało się udać. Jak wszystkie dotychczas. Pyszne, dość ciężkie, nie przesadnie czekoladowe. Zapraszam. Jak zwykle piekłam z połowy porcji. Starczyło na formę do keksa 25 cm.

Składniki:
-7g drożdży instant lub 21g świeżych
-500g mąki pszennej chlebowej lub wysokobiałkowej białej
-1 łyżka ciepłej wody źródlanej
-150g serka śmietankowego lub Philadelphia
-150g kwaśnej śmietany
-150g drobnego cukru
-150g roztopionego masła
-4 żółtka

Nadzienie:
-100g orzechów włoskich
-100g drobnego cukru
-100g dobrej gorzkiej czekolady

W miseczce mieszamy drożdże z dwoma łyżkami mąki i wodą, na gładkie ciasto. Przykrywamy folią i odstawiamy na dwie godziny, powinno ładnie urosnąć.
W dużej misce mieszamy ser, śmietanę, cukier, masło i żółtka na gładką masę. Mieszając dodajemy zaczyn i pozostałą mąkę. Wyrabiamy gładkie ciasto. Dodajemy sól. dalej wyrabiamy, aż ciasto zacznie odstawać od ręki lub od ścianek miski miksera. Ti tłuste ciasto, stąd trwa to dość długo. Wkładamy do miski, przykrywamy folią i wstawiamy na 8-12 godzin do lodówki. Na pół godziny przed planowany formowaniem wyciągamy z lodówki. Wszystkie składniki nadzienia mieszamy w melakserze, najpierw orzechy i cukier na drobno, potem czekoladę, tak by zostały większe kawałki. Na oprószonej mąką stolnicy wałkujemy ciasto na prostokąt dwa razy dłuższy niż foremka. Ja przed wałkowaniem uformowałam kulę, której dałam odpocząć kwadrans. Rozwałkowane ciasto posypujemy równomiernie nadzieniem i zwijamy jak makowiec. Następnie ostrym nożem rozcinamy wałek z ciasta wzdłuż i zaplatamy jak sznurki. Wkładamy niedbale do formy, wysmarowanej tłuszczem. Odstawiamy do wyrastania na 2 godziny. Pieczemy w 15 minut w temperaturze 180 st. C, a następnie 25-30 minut w temperaturze 160 st. C. studzimy przez kwadrans w foremce, a następnie na kratce. Kroimy całkowicie wystudzone.

Ewentualnie: żółtko z mlekiem do posmarowanie i woda z cukrem do posmarowania upieczonego ciasta. Posmarowałam mlekiem z cukrem tuż po wyjęciu z piekarnika.

niedziela, 27 grudnia 2009

Pastelitos nie pastelitos. Strzał w dziesiątkę.

Soczewicę uwielbiam odkąd ciocia Teresa przyniosła na Wigilię miskę soczewicowych pierogów. Wcześniej kojarzyła mi się z Kopciuszkiem i tą całą grzebaniną w popiele. Cóż to było za odkrycie. Przez jakiś czas robiłam z nią wszystko. Dziś mam swoje soczewicowe hity. Z czerwonej robię zupy i pasty, z zielonej pasztety. Brązowa i czarna? Lubię zastępować soczewicą mielone mięso: pasztety, kotlety, chili con soczewica ;-), pastelitos. Przepis na dominikańskie pierożki z ostatniego numeru miesięcznika "Kuchnia". W wydaniu wegetariańskim. Pyszności.

Dominikańskie pierożki z soczewicą

Robiłam z połowy porcji, wyszło mi około 30-40 pierogów

Ciasto:
-500g mąki (u mnie pełnoziarnista Lubella)
-3/4 szklanki wody
-2 łyżeczki soli
-2 żółtka
-60g masła
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie:
-300g suchej czarnej lub brązowej soczewicy, ugotowanej do miękkości w 2-3 szklankach lekko osolonej wody
-1 cebula, posiekana
-4 ząbki czosnku, pokrojone drobno
-1 łyżka siekanej natki
-2 łyżeczki soli (nie dałam)
-pieprz, oregano do smaku
-1 łyżeczka sosu Worcestershire
-2 łyżeczki octu winnego
-2 łyżki oleju sojowego
-2 łyżki koncentratu pomidorowego (dałam miąższ z dwóch pomidorów)
-1 łyżka kaparów
-1 łyżka posiekanych ogórków konserwowych (dałam kiszonych)
-2 łyżki rodzynek ( dałam dwa razy więcej)
-20 oliwek, posiekanych
-2 jajka na twardo, pokrojonych w kostkę

-olej do głębokiego smażenia

Na ciasto utarłam żółtka i masło w misce, dodałam mąkę, wodę, sól, proszek i wyrobiłam. Zawinęłam w folię i włożyłam do lodówki na 30 minut.
W rondlu rozgrzałam olej, wrzuciłam cebulę, czosnek, natkę, zeszkliłam. Dodałam soczewicę, przyprawy, chwilę smażyłam. Dodałam pomidora i nieco wody. Dusiłam na wolnym ogniu przez 25 minut. Dodałam kapary, rodzynki, ogórki i dusiłam dalsze 5 minut. Na koniec dałam jajko i oliwki. Wystudziłam.
Ciasto wałkowałam cienko i wycinałam krążki filiżanką do espresso. Na co drugi krążek kładłam kopiastą łyżkę farszu. Przykrywałam drugim krążkiem, zlepiałam brzegi i zgniatałam je widelcem.
Pierożki smażyłam na głębokim oleju po 2 minuty z każdej strony. Odsączałam na papierowym ręczniku i podawałam. Myślę, że można je też upiec. Na pewno jeszcze nie raz do nich wrócę.

niedziela, 13 grudnia 2009

Weekendowa piekarnia # 55 - Grecki chleb świąteczny-update z wnętrzem


Gospodynią tego wydania Weekendowej Piekarni jest Polka, za sprawą której kolejny tydzień nad naszą piekarnią unoszą się świąteczne zapachy. Nie wiem jak wam, ale mi to bardzo odpowiada. Upiekłam grecki chleb świąteczny czyli artos. Od dawna chodził za mną ten przepis. Wypatrzyłam go rok temu w książce Petera Reinharta Bread Baker's Apprentice, a że było to tuż po świetach musiałam czekać, aż do teraz. Niestety tak mam , że świątecznych przepisów nie tykam o innej porze roku. Artos to przepis podstawowy na świąteczne chleby. Ja pokusiłam się o wersję bożonarodzeniową. Dodałam nieco bakalii i uformowałam inaczej. Ioto jest Christopsomos.


CHRISTOPSOMOS
Przepis pochodzi z książki BBA Petera Reinharta. Na wersję podstawową podaję go za Polką. W tekst wplecione uwagi z książki.

1 szklanka zakwasu pszennego
3.5 szklanki mąki pszennej chlebowej
1 łyżeczka soli
1.5 łyżeczki drożdży instant
1 łyżeczka cynamomu
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki mielonego ziela angielskiego
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1 łyżka zmielonej kandyzowanej skórki pomarańczowej
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z migadałów
2 duze jajka, lekko roztrzepane
1/4 szklanki miodu płynnego
1/4 szklanki oliwy z oliwek
3/4 szklanki letniego mleka

Do posmarowania bochenka

2 łyżki wody
2 łyżki cukru
2 łyżki miodu
1 łyżeczka naturalnego ekstraktu pomarańczowego
1 łyżeczka ziarna sezamowego (pominęłam)

W wersji bożonarodzeniowej dodatkowo 1/2 szklanki posiekanych fig lub suszonych wiśni, 1/2 szklanki orzechów włoskich i 1/2 szklanki rodzynek. Ja dodałam tylko kilka fig i rodzynki.

W dużej misce wymieszać razem: mąkę, sól, drożdże, cynamon, gałkę, ziele angielskie i goździki.
Dodać zakwas, ekstrakt, jajka, miód, oliwę i mleko. Dobrze wymieszać, aż z ciasta utworzy się kula.
Ciasto wyjąć na kuchenny blat i zagnieść miękkie, delikatnie lepkie ciasto (ok 10 min.). pod koniec wyrabiania dodać bakalie.
Pierwsza fermentacja to ok 1 1/2 godziny, Gospodyni zaleca odgazować.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyjmujemy je z miski, dzielimy na dwie części w proporcji 2:1. Obie części formujemy w kulę. Mniejszą wkładamy do lodówki. Większą, gdy odpocznie kwadrans, ponownie formujemy w kulę i odkładamy do wyrastania na godzinę, półtorej. powinno podwoić objętość.
W tym czasie nagrzewamy piec do 180st.C. Ja proponuję raczej 170 st. C, bo inaczej chleb będzie bardzo ciemny.
Wyjmujemy zimne ciasto, dzielimy na pół i formujemy dwa, długie na około 23 cm wałeczki. Wałeczki kładziemy na krzyż na wierzch bochenka. Każdą końcówkę nacinamy i otrzymane dwa końce z każdej strony zwijamy w ślimaka i przyklejamy do bochenka. Pieczemy około 40 minut, w połowie czasu pieczenia przekręcamy chleb o 180 st.
Wiadomość z ostatniej chwili: miażdż jest jednolity, rzeczywiście jakby listkowany. Ornamenty nieco bardziej zbite, ale też miękkie. Smak pyszny. Polecam bakalie!

A chleb jest świeży też na drugi dzień. Jedyną jego wadą jest rozmiar. Jest gigantyczny!!! Polko, "siostro po chlebie", dziękuję za wspólne pieczenie


środa, 8 lipca 2009

Zaskakująco dobre. Shortbread z daktylami.


Uwielbia bakalie. Wieczorami zakrada się do kuchni. Po cichu wyjada rodzynki. Z dalekich podróży przywozi daktyle, figi. W kieszeni ma garść migdałów. W pracy podjada suszone morele i śliwki. W weekendy praży na patelni słonecznik i sezam. Zatapia je w słodkim karmelu.
Shortbread z daktylami
Zaskakująco dobry, nie tylko dla wielbicieli bakalii. Przepis z książki Dana Leparda "Exceptional cakes". Proporcje na blachę 20x24 cm


Składniki:
Masa:
-250 g daktyli bez pestek
-skórka otarta z jednej pomarańczy
-łyżeczka świeżo tłuczonego lub mielonego cynamonu
-25 g masła
-200ml wody mineralnej
W kładamy do garnka, zagotowujemy. Odstawiamy do wystygnięcia. Miksujemy na niejednolitą masę.

Ciasto:
-225g mąki
-4 łyżki mąki kukurydzianej
-150 g masła
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-125 g miałkiego cukru (np. zmielonego w melakserze cukru demerrara)
-1/4 łyżeczki soli
-łyżeczka esencji z prawdziwej wanilii
Masło kroimy w kostkę i odstawiamy na kwadrans, aby zmiękło. W misce mieszamy mąki, cukier, proszek, sól oraz wanilię. Dodajmy masło i mieszamy, aż powstanie ciasto kruszące się pod palcami. Zgniatamy je w kulę i wstawiamy do lodówki na 30-60 minut.
Blaszkę smarujemy masłem i wgniatamy w nią 2/3 zimnego ciasta. Wykładamy na wierzch masę daktylową, a wierzch równomiernie kruszymy pozostałe ciasto. Pieczemy 30 minut w temp. 180 st. C. Shortbread powinien być jasny, niezrumieniony. Pozwalamy ciastu wystygnąć w blaszce. Kroimy na prostokąty.


Zdjęcia wyjątkowo nie wyszły, ale ciastka są warte spróbowania. Zaskakująco dobre!

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin