W jeździe pociągiem jest dla mnie magia. Pospieszne, ekspresowe, zagraniczne i krajowe. Uwielbiam szybkie nowoczesne TGV. I te stare, rozklekotane osobowe, Mam swój ranking europejskich połączeń. Ulubiony typ wagonów. Z ciekawością korzystam z miejscowych elektriczek, kolejek. Przyklejam nos do szyby. Czytam bzdurne powieści kołysana miarowym stukotem. Marzę o dalekich podróżach.
Od jakiegoś czasu jeżdżę regularnie na pewnej trasie, której pokonanie z roku na rok zajmuje więcej i więcej. Czas lubi się dłużyć, ale to nie złudzenie. Zabieram w podróż coraz grubsze książki. Uśmiecham się do Pana z przeciwka: Weź mnie na randkę do Warsu. Rozwiążemy krzyżówkę w miesięczniku!
Wars niezmienny od lat. Duszny, zapyziały. I te nieśmiertelne zasłonki. Siadamy nieśmiało przy wytartym stoliku. Sączymy herbatę z jednorazowego kubka śmiejąc się do obtłuczonego lustra. On wyciąga z papierowej torby kanapki. Prawdziwe. Na drogę. Z tostowego chleba.Chleb tostowy
Pullman Bread wg J. Hamelmana
Składniki (proporcję na 1 kg keksówkę)
-455 g mąki pszennej chlebowej
-23 g mleka w proszku
-11 g cukru
-23 g miękkiego masła
-272 g wody
-9 g soli
-10 g świeżych drożdży
Wszystkie składniki mieszamy w dużej misce przez około 3 minuty, do całkowitego połączenia. Wyrabiamy kolejne 5 minut, aż do dobrego rozwinięcia glutenu (oderwany kawałek ciasta powinien dać się rozciągnąć na cieniutką błonkę, która przepuści światło - jest to tak zwany test membrany).
Formujemy kulę i odstawiamy do wyrastania na około 2 godziny. Po godzinie odgazowujemy ciasto czyli rozciągamy na blacie, składamy na trzy i ponownie składamy na trzy w poprzek.
Bierzemy keksówkę lub tak zwana Pullman Pan ( czyli formę w kształcie prostopadłościanu z pokrywką) oliwimy ja. Formujemy ciasto w kule i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie formujemy podłużny bochenek i wkładamy do blaszki złączeniem w dół. Ciasto nie powinno sięgać powyżej połowy blaszki. Odstawiamy do ponownego wyrastania na 60-90 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 200 st. C Przykrywamy blaszkę szczelnie pokrywka lub folią aluminiową, pieczemy około 30-40 minut, bez pary. Gorący bochenek wyjmujemy jak najszybciej z blaszki i studzimy na kratce.

Kanapki były przepyszne. Tak wyobrażam sobie 'dobre kanapki' robione przez kobiety w różowym w powieściach Murakamiego. Chleb mięciutki, delikatny. Z domowym majonezem. Gdyby takie sprzedawali w Warsie... niechby remontowali te tory po wsze czasy.