Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Makarony. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 września 2012

Praca wre, a jeść trzeba. Dwa ekspresowe dania, gdy lodówka świeci pustkami.


No umówmy się nigdy u nas nie świeci. Mnóstwo w niej słoików z jego orientalnymi kiszonkami i domowym miso, moich słoików a niedojedzonymi dżemami. Tymczasem jesteśmy pochłonięci nowym przedsięwzięciem (pamiętacie to sprzed roku?). On montuje zblocza, ja piekę i gotuje na potęgę. Będziemy stawiać dom. Mam nadzieję razem z niektórymi z was. Sami rozumiecie, że nie mamy czasu na żadne wykwintne obiady. Oto, więc dwa dania z resztek, które można zrobić w ekspresowym tempie, ot pomiędzy jedną partią ciastek a smalcem. Zapraszam.

Lasangne z porami i boczkiem
przepis własny, choć dam głowę, że podobny jest w którejś z moich książek

Jedno z moich ulubionych kryzysowych dań. Można zrobić je w wersji wegetariańskiej z włoskimi orzechami i podać z gruszką i rokpolem. Jeśli wolicie bardziej wykwintne lasagne zajrzyjcie tutaj. A tu z kolei kolejna kryzysowa wersja z cebulą. 

-płaty makaronu lasagne (można zrobić samemu tak jak w przepisie na lasagne cebulową)
-3 pory, pokrojone w plastry (biała i jasnozielona część)
-20g boczku
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa i ostra papryczka do smaku
-kilka gałązek świeżego tymianku
-kieliszek białego porto lub madery
-3 łyżki masła
-szklanka mleka
-czubata łyżka mąki
-tarty ser pecorino romano lub inny

Naczynie do zapiekania nasmarować masła. Dwie łyżki masła rozpuszczam w rondlu i rozprowadzam w nim mąkę na gładką masę, robię to małym ogniu. Następnie stopniowo dodaję mleko, cały czas mieszam. Ma powstać gładki sos. Doprawiam solą, gałką i pieprzem.
W drugim wytapiam tłuszcz pokrojonego w kostkę boczku, odlewam. Dodaje pozostałe masło i pory, tymianek. Duszę do miękkości. Na koniec dodaje maderę i czekam, aż odparuje. Doprawiam solą, pieprzem i papryką. 
Na dno naczynia do zapiekania wylewam łyżkę sosu, rozprowadzam, na to kładę warstwę makaronu, sos, warstwę porów, makaron i tak dalej. Na wierzchu musi być warstwa makaronu z sosem. Całość posypuje tartym pecorino lub parmezanem. Zapiekam w temp. 180 st. C przez 45 minut.

Zapiekanka ze starego chleba
Pounti rodem z Owernii
The whole hog czyli jedna z moich książek o świni

To moje ulubione danie w którym upycham zeschłe resztki domowego chleba. Podczas przygotowywanie nie prezentuje się zbyt apetycznie, ale wierzcie mi jest dobre. Do tego micha sałaty. Czy trzeba czegoś więcej?

-4 kromki starego, suchego chleba, połamanego na kawałeki
-250g mleka
-10 plasterków wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
-1/2 cebuli pokrojonej drobno
-175g surowego boczku pokrojonego w kostkę
-2 łyżki natki pietruszki
-2 łyżki siekanego szcypiorku
-jajko
-140g mąki
-40 suszonych śliwek bez pestek
-sól i pieprz do smaku

Piernik nagrzewamy do 200 st.C. Natłuszczamy kawałkiem boczku okrągłe, płytkie naczynie do zapiekania. W misce zalewamy mlekiem chleb i moczymy 10 minut lub dłużej, jeśli jest rzeczywiście stary. Na patelni Podsmażamy wędzony boczek i cebulkę około 10 minut, dodajemy sól i pieprz do smaku. Namoczony chleb i mleko miksujemy na gładką masę, dodajemy jajko, mąkę, boczek surowy i wędzony z cebulą, zieleniny, doprawiamy. Mieszamy z 30 śliwkami i wykładamy do naczynia. Wygładzamy powierzchnię i na wierzch wtykamy pozostałe śliwki. Pieczemy około 30 minut przykryte folią aluminiową, a następnie 45 minut bez folii. Voila!

sobota, 24 lipca 2010

Makaron z kurkami na ludzkie burze.



Bywa i tak. Upał, gorąco, skwar. To wisiało w powietrzu. I choćby nie wiem co , musiało eksplodować. Na nic pięćdziesiąt kilometrów na rowerze i puchar domowego kisielu z porzeczek. Burza była nieunikniona. A po ludzkiej burzy lepiej. Rześko i apetyt rośnie. Zrobię makaron z kurkami!

Chociaż bardzo lubię żółte grzybki, rzadko je kupuje. Całe to żmudne mycie i czyszczenie poziomem nudy dorównuje prasowaniu. Prasowania nie cierpię. Nie prasuję i kompletnie nie rozumiem prasujących. W dyskusji mają tak słabe argumenty, że szybko przechodzą na wymiętą stronę. Za to makaron robię sama. I pewnie można by się spierać co zajmuje więcej czasu. Lecz przyjemności podniebienia stoją u mnie wysoko w hierarchii. I nawet Freud przyznaje mi tu rację, ale o tym innym razem. Wracając do kurek. Pyszne same w sobie, nie potrzebują specjalnej oprawy. Nie silę się na wykwitnie danie, obrywam czubki roślin z doniczek, masło, śmietana i już.


Domowe wstążki z szałwiowymi kurkami
przepis chwili

-1 i 1/2 szklanki mąki (lub kaszki makaronowej)
-2 jajka

Makaron zrobiłam jak w tym przepisie. Tym razem użyłam kaszki makaronowej - mąki grubo mielonej coś pomiędzy manną a krupczatką do kupienia w wiadomym Młynie. Kaszkę polecam, makaron zyskuje wtedy na chropowatości co jak wiadomo jest porządane przy kremowych sosach. Tym razem suszyłam go na naprędce spreparowanej suszarce. On popatrzył z ukosa i już całkiem udobruchany cmoknął: Niezłe! A może by tak... I przez bity kwadrans przestawiał, poprawiał. Mało brakowało a makaron wylądowałby na podłodze. A ja. No sami wiecie, w końcu był upał. Na koniec orzekł: Ja to ci zrobię suszarkę! Makaron suszył się malowniczo na blacie, a ja dopedałowałam do siedemdziesiątki i przywiozłam kurki. Staczając jak zwykle batalię o foliowe siatki. Grrr...

Sos
-400g kurek, umytych i oczyszczonych
-kubek śmietany 12%
-2 łyżki masła
-łyżka oliwy
-2 małe cebulki
-ząbek czosnku
-świeże zioła: szałwia, natka, bazylia, oregano
-sól, pieprz świeżo mielony
-świeżo starty grana padano ( lub inny twardy włoski ser)

Na maśle podsmażyła na chrupko listki bazylii. Wyjęłam na papierowy ręcznik. Do masła dodałam oliwę, wrzuciłam posiekaną cebulę, gdy była zeszklona dodałam pokrojony drobno czosnek. Po minucie wrzuciłam grzyby i dusiłam, aż stały się miękkie, a płyn prawie wyparował. Zdjęłam z ognia, wlałam śmietanę i ser. Dodałam posiekane, pozostałe zioła, sól, pieprz.
Makaron gotowałam pięć minut w dużej ilości (500g makaronu w min. 5 litrach wody) wrzącej wody z łyżką soli.
Podałam przybrane chrupiącymi listkami szałwii.


A tutaj moja zeszłoroczna Tarta z kurkami.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Historia pewnej kluski. Szparagi po raz ostatni.

Zachłysnęłam się produkcją domowego makaronu i jak zwykle impulsywnie powzięłam postanowienie: Koniec z kupowaniem klusek! Oczami wyobraźni widziałam się wałkującą żółte, zielone, czerwone, a co! ciasto. W myślach kroiłam twarde i cienkie płaty na tonnarelli, pappardelle, tagliatelle. Spaghetti z Jego zmysłem konstruktorskim było tylko kwestią czasu. Wyobraziłam sobie schnące maltagliati, quadrucci, fettucine. Maleńkie orecchiette i wielkie płaty lasagne. Mlaskałam nad talerzem ciepłych cappellacci, ravioli i tortellini. I wtedy ogarnęło mnie przerażenie. Pot zlał mi plecy. Bo o ile bez bucatini, perciatelli, fusili i conchiglie mogę się obejść. To już życie z dala od penne, rigatoni i ziti wydaje mi się pozbawione blasku. Na szczęście odkryłam garganelli. Odetchnęłam z ulgą.


Potrzebne nam będą: grzebień o rzadkich, długich zębach oraz ołówek.
Ciasto na makaron robimy według z jednego z przepisów: tu i tu.
Wałkujemy na cienkie płaty, które następnie tniemy radełkiem na 4 cm kwadraty. Każdy kwadrat przy pomocy ołówka skręcamy w rurkę na grzebieniu wzdłuż przekątnej kwadratu, tak by powstała prążkowana rurka. Rurki suszymy na patyczkach (chińskich pałeczkach np. w piekarniku). Jest to czynność zabawna, acz kłopotliwa. I wymaga pewnej wprawy. Gotowy makaron gotujemy w osolonej wodzie 5-8 minut. W zależności od stopnia wysuszenia. Garganelli jak wszystkie rurki idealnie nadają się do gęstych kremowo-serowych sosów. W sam raz na pożegnanie sezonu szparagowego.

Sos szparagowo-śmietanowy z szynką
Asparagus Sauce with Ham and Cream

- duży pęczek zielonych szparagów
- sól
-500g makaronu
-150-180g gotowanej, niewędzonej szynki
-2 łyżki masła
-1 szklanka śmietany
-2/3 szklanki świeżo tartego parmezanu

Szparagi myjemy. Odłamujemy twarde końcówki. Wodę w wielkim garze doprowadzamy do wrzenia wraz z łyżką soli. Gotujemy szparagi przez 4-8 minut. Mają być miękkie, ale nie mogą się rozpadać. Odecedzamy. Gdy wystygną kroimy na 4-5cm kawałki. Szynkę kroimy na długie cienkie i wąskie paseczki. Smazymy na maśle, aż będą chrupkie. Dodajemy szparagi smażymy 1-2 minuty. Dodajemy śmietanę, mieszamy przez pół minuty. Dodajemy ser. Mieszamy. Dodajemy ugotowany makaron. Mieszamy podajemy posypane parmezanem. Nie wygląda może zbyt apetycznie jak to śmietana. Jest pyszne.


Prezentowany tu sos też doskonale komponuje się z domowymi rurkami. I poza całą zabawą z grzebieniem jego wykonanie zajmuje nie więcej niż kwadrans czyli 5 minut ;-)

czwartek, 3 czerwca 2010

A to było tak. Makaron, łosoś, cukinia.

Oczywiście mogło być zupełnie inaczej, ale wyobraźmy sobie, że było tak.
Przyszli na kolację do rodziny. Narzeczony podał włoskie danie. Rodzina oblizywała wargi z zachwytem. Narzeczona zdecydowała. Podoba się rodzinie. Wyjdę za niego.

Oczywiście mogło być zupełnie inaczej, ale wyobraźmy sobie, że było tak.
Pokłóceni i naburmuszeni zasiedli do stołu. Wjechał garnek z domowym makaronem i tym samym sosem. Wszystkie niesnaski zniknęły w śmietanowych pysznościach.

Oczywiście mogło być zupełnie inaczej, ale wyobraźmy sobie, że było tak.
Podpatrzyła pewne włoskie danie na proszonej kolacji rodzinnej. Przetestowała. Zaprosiła na obiad kolegę. Zjadł, rozmarzył się i ujrzał w niej swoje cudo.

Oczywiście mogło być zupełnie inaczej, ale wyobraźmy sobie, że było tak.
Idąc za ciosem przygotowała to danie na spotkanie z przyjaciółkami. Ta co była wegetarianką patrzyła zazdrośnie. Następnego dnia przyszła. Wiesz postanowiłam jeść jednak ryby. Zrobisz mi ten sos?

Jest to klasyczne danie w 5 minut dla Dominiki. Proste, smaczne, efektowne. Przepis pochodzi od pewnego ex-szwagra. Makaron może być ze sklepu. Radzę wtedy wybrać spaghetti. Oczywiście można sos odchudzić na różne sposoby. Zredukować ilość masła. Dać jogurt zamiast śmietany. Ale wiecie co myślę o takich zmianach? Zjedzcie sobie na obiad surówkę i dajcie mi spokój. Przepis na domowy makaron znajdziecie tu, a na zielony tu.


Sos śmietanowy cukiniowo-łososiowy

-1 cukinia
-100g wędzonego łososia
-kubek śmietany
-2-3 łyżki masła
-sól, biały pieprz, ew. gałka
-świeżo starty ser parmigiano-reggiano

Cukinię kroimy na ćwiartki wzdłuż, a następnie na plastry. Wrzucamy na wrzątek i odliczamy 3 minuty od wypłynięcia. Odcedzamy. łososia kroimy na paski. W rondlu rozpuszczamy masło. Zdejmujemy z ognia, wlewamy śmietanę, mieszamy, Dodajemy łososia i cukinię. Doprawiamy. Podajemy posypane parmezanem.

poniedziałek, 31 maja 2010

Domowa cebulowa. Lazania. I kluski z sokiem.

Tak wiem. Dopadło mnie. Robienie makaronu. Odkąd dostałam długi dębowy wałek, tylko bym wałkowała. Może mam to we krwi. Moja babcia też nieustannie coś wałkowała. Omączone ręce wycierała w nieśmiertelną podomkę w kratkę. A płaty cienkiego ciasta układała na żółtej ścierce. A pod nosem nuciła coś barytonem. Dziś jej podomka wisi z tyłu mojej szafy, a stolnica siedzi sobie w piwnicy. A ja wałkuję i wspominam.
Wspominam rosół z domowym makaronem i koguty, które czekały na swoją smutną kolej przywiązane do stołka w łazience. Mięso na rosół powinno być świeże. Nie daj boże być niegrzecznym w sobotnie południe. Za karę szło się do łazienki. Z kogutem... Do dziś boję się, że mnie coś dziobnie. Pamiętam kluski, które zostawały z obiadu. Wyjadaliśmy je na wyścigi z sokiem. Cóż to był za deser. Sok lał się nam po brodach. A łyżki płukaliśmy w zlewie i lecieliśmy na łeb na szyję do piaskownicy pod blokiem. Rzecz jasna z łyżkami. Do kopania. O zmroku przywoływał nas do porządku krzyk babci. Z okna: Do domu. Lecieliśmy w te pędy. Może zostały jeszcze te kluski z obiadu.

Lazania z karmelizowaną cebulą
Tym razem mało kłopotliwa lazania cebulowa. Przepis na makaron tutaj. Z podanych proporcji otrzymamy 5-6 dość dużych płatów makaronu. Poniższy sos jest w istocie sosem do makaronu.

-1kg cebuli
-2 łyżki masła lub kilka plasterków pokrojonego w kostkę boczku (pancetty, ale gdzie wam znajdę pancette)
-2 łyżki oliwy
-sól, pieprz
-1/2 szklanki białego wytrawnego wina
-kilka łyżek natki pietruszki
-1/3 szklanki świeżo startego parmigiano reggiano

ew. do posmarowania płatów makaronu sos: 2 łyżki masła rozpuszczamy, zalewamy winem ot 2/3 szklanki, doprawiamy gałką, pieprzem, solą i redukujemy do 1/4 szklanki płynu.

Cebulę drobno szatkujemy. Do garnka wrzucamy tłuszcz lub boczek oraz cebulę. Posypujemy solą. Przykrywamy i ustawiamy ogień na bardzo mały. I dusimy, aż cebulę będą bardzo miękkie. Teraz odkrywamy i na średnim ogniu smażymy, aż cebulę przybiorą ładną brązowawą barwę. teraz szczodrze posypujemy pieprzem. Podlewamy winem i dalej smażymy, aż płyn wyparuje. Dodajemy pietruszkę.
Teraz smarujemy masłem formę do lazanii, na spód wylewamy nieco sosu winno-maślanego. Kładziemy makaron posypujemy parmigiano, smarujemy warstwę cebuli, na to makaron, sos, ser, cebula...Aż do wyczerpania składników. Przy czym na wierzchu ma być sos i parmezan. Zapiekamy w temperaturze 170 st. C przez 20 minut. Podajemy z miską sałaty i schłodzonym winem.


środa, 19 maja 2010

Kolorowy. Tort naleśnikowy.

Ostatnio za oknem buro, chmurzaście, deszcz. Do czerwonej torby w żółto-niebieskie smoki, obok pudełka z lunchem, parasolki i książki, wciskam baleriny. Na krzywiące się na wilgoć stopy wciągam kalosze. Zamiast butelki z wodą wrzucam imbir i cytrynę. Zrobię sobie w pracy rozgrzewającą herbatę. Po drodze chlapie i chlupie. Jutro założę czapkę, myślę motając mocniej szal. W kałużach topią się płatki z drzew, spłoszone jakby spadły nie w porę. W pracy smutne i przestraszone twarze oświetlam sobie lampą zamiast dnia. Wsuwam naleśniki jak różowe okulary. Robię sobie obiadowy tort.

Różowe naleśniki
-200ml mleka
-200g mąki
-2 jajka
-jeden mały młody burak
-4-5 łyżek owdy
-szczypta soli
-szczypta cukru
-2 łyżki oleju

Buraka ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach.Wszystkie składniki oprócz oleju miksujemy na gładkie ciasto. Zostawiamy je na 20 minut, aby odpoczęło. Wlewamy olej. Mieszamy. Rozgrzewamy małą patelnię. Smarujemy ją cienką warstewka oleju smażymy pierwszego naleśnika z jednej strony. Do smażenia kolejnych nie natłuszczamy już patelni. Olej w naleśnikowym cieście wystarczy. Smażymy naleśniki, aż do wyczerpania ciasta.

Nadzienie szpinakowe

-600g szpinaku
-pół pęczka małej botwinki
-natka, szczypiorek, bazylia
-cebula
-2-3 ząbki czosnku
-kilka łyżek twarogu
-mały kawałek gorgonzoli lub innego sera z niebiesko-zieloną pleśnią
-przyprawy: cayenne, pieprz biały, sól, gałka muszkatołowa
-2-3 łyżki oliwy
-jajko

Cebulę i czosnek poszatkowałam i zeszkliłam na oliwie. Wrzuciłam umyty i poszatkowany szpinak oraz botwinkę. Dusiłam z kwadrans. Wrzuciłam zioła, doprawiłam. Dodałam sery i żółtko. Na koniec już po zdjęciu z ognia pianę z białka.

Naleśnikowy tort z orzechowym sosem

Naleśniki przekładałam nadzieniem jak tort, posypałam parmezanem i zapiekłam w 180 st. C przez 30 minut. Zapieczone podałam z sosem orzechowym. Zniknęły zanim zrobiłam zdjęcie.

Sos orzechowy
-śmietana
-dwie garście orzechów włoskich
-2 ząbki czosnku
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
-łyżka masła

Orzechy zmieliłam na grubo w melakserze. Czosnek przepuściłam przez praskę. W rondlu roztopiłam masło. Wrzuciłam czosnek i orzechy. Smażyłam, aż zapach wypełnił dom. Wlałam śmietanę, wymieszałam i doprawiłam. Polewałam kawałki naleśnikowego tortu.

czwartek, 13 maja 2010

Danie dla Dominiki. Makaron.

Moja dawna przyjaciółka przysiadła się do mnie na kursie. I od tej chwili nie wiem o czym mówił słynny docent. A przedmiot kursu na zawsze pozostanie dla mnie dla zagadką. Szczęśliwie nigdy nie będę się zajmować rzeczonym tematem. Za to wymieniłyśmy wszelkie możliwe plotki. Omówiłyśmy drażliwe i kłopotliwe kwestie. Wymieniłyśmy się spostrzeżeniami na te i owe tematy. Skonsultowałyśmy ze sobą co trudniejsze przypadki. Na koniec moja przyjaciółka wypaliła: Ja tak oglądam tę twoją stronę. A tam nie ma nic dla mnie. Wszystko trzeba tak długo gotować. Zrobiłabyś jakąś rubrykę Danie w pięć minut dla Dominiki. Droga Dominiko, rubrykę znajdziesz z boku. Będą to dania obiadowe możliwe do wykonania w przysłowiowe pięć minut, z możliwością przedłużenia tego czasu. Oczywiście bez mięsa. I Was zapraszam.

Domowy makaron z wędzoną rybą

-500g domowego makaronu
-wędzona makrela, pstrąg lub dorsz
-pęczek natki pietruszki
-2 ząbki czosnku
-oliwa
-sól, pieprz

Na początek makaron, u mnie domowy, ale z powodzeniem można go zastąpić kupnym. Gorący mieszam z oliwą z oliwek, 2 wyciśniętymi ząbkami czosnku, kawałkami wędzonej ryby i dużą ilością posiekanej natki pietruszki. Do tego świeżo mielony pieprz. Dla zaoszczędzenia czasu możesz wyjadać wprost z garnka. Makaron ten świetnie smakuje na zimno. Czasem wypełnia nasze lunch boxy.

niedziela, 9 maja 2010

Lazania i mnóstwo czasu na inne rzeczy.

Jeśli dbasz o linię i nieustannie liczysz kalorie ten post nie jest dla Ciebie.
Jeśli wystrzegasz się zwierzęcych tłuszczów, a jakakolwiek zawartość śmiercionośnego cholesterolu budzi w Tobie strach, kliknij cofnij.
Jeśli cenisz lekkie dania, nie radzę Ci czytać dalej.
Jeśli wielogodzinne stanie przy garach przyprawia Cię o mdłości, nie wiem co tu jeszcze robisz.
Jeśli jesteś wegetarianinem, weganinem, witarianinem, rastafarianinem zmykaj czym prędzej.

Wierz mi, nie znajdziesz tu nic dla Siebie.

Ale może, lubisz czasem spędzić cały dzień w kuchni. Mieszać, warzyć, wałkować tylko po to by zobaczyć w Jego oczach ten błysk.
Ale może, masz czasem ochotę zgrzeszyć obżarstwem. I marzy ci się coś tłustego, ciężkiego, pysznie rozpływającego się w ustach.
Ale może, po długim treningu zjadłabyś konia z cholesterolowymi kopytami.

Mam chyba coś dla Ciebie.



Lazania z sosem bolońskim
Marcella Hazan

Do tej lazanii należy osobno zrobić zielony makaron, sos mięsny po bolońsku, beszamel. Gotowanie sosu zajmuje około 3-4 godzin, warto więc zacząć od niego. Gdy sos będzie sobie pyrkał, można spokojnie przystąpić do robienia makaronu, sos beszamelowy zostawiając na koniec. A w między czasie starczy i czasu by zagnieść bułki. Autorka przepisu zaleca użycie właśnie tych, a nie innych składników. Jeśli jesteście wielbicielami lazanii, danie to nie ma sobie równych.

Sos mięsny po bolońsku

-400g karczku wołowego
-1 łyżka oliwy z oliwek
-3 łyżki masła
-1 cebula drobno pokrojona
-1 średnia marchewka drobno pokrojona
-2 łodyżki selera naciowego drobno pokrojone
-1 szklanka mleka
-1 szklanka białego, wytrawnego wina
-1 puszka pomidorów wraz z sokiem
-gałka muszkatołowa
- sól, pieprz świeżo mielony

Karczek mielimy lub zatykamy natychmiast maszynkę i wołamy: Pomóż!
W garnku o grubym dnie, znowu wzięłaś nie ten garnek, rozgrzewamy oliwę i masło, i natychmiast wrzucamy cebulę. Szklimy na średnim ogniu. Dodajemy marchewkę i seler i smażymy przez 2 minuty. Wrzucamy mięso,wraz z dużą szczyptą soli i kilkoma szczyptami pieprzu, smażymy, aż straci czerwoną barwę i zalewamy mlekiem. Mlekiem? No tak, mlekiem, przeczytaj. Gotujemy na małym ogniu. Daj ustawię ci ten mały ogień. Co jakiś czas mieszając. Gdy mleko prawie całkowicie wyparuje, zalewamy całość winem i ponownie odparowujemy. To już? Nie jeszcze nie. Oj już. Nie i już. Gdy wino prawie całkiem odparuje dodajemy 1/4 łyżeczki świeżo tartej gałki muszkatołowej. Chwilę gotujemy i wrzucamy posiekane pomidory razem z sokiem. Po co siekać? Daj posiekam. Od tej chwili sos powinien gotować się przez 3 godziny. Od czasu do czasu mieszamy, aby nie przywarł. A gdybyś wzięła tamten garnek... Po koniec gotowania dodajemy pół szklanki wody. Naprawdę trzy godziny mam to gotować? Tak i nie próbuj skracać! Jak wyparuje wlewamy kolejne pół szklanki. I tak do końca. Ani się waż. Jeszcze całe 40 minut.

Zielony makaron

Gdy sos się gotuje możemy zrobić makaron. Potrzebować będziemy:

-1i1/2-2 szklanki mąki
-250g świeżych liści szpinaku
-2 duże jajka

Szpinak myjemy, spłukujemy, myjemy. Wrzucamy do garnka zalewamy wodą wraz z łyżką soli, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze 5 minut. Odcedzamy, przelewamy zimną wodą. I bardzo dokładnie odciskamy. Od tego jak to zrobimy zależeć będzie jak dużo mąki będziemy musieli użyć. Siekamy szpinak bardzo drobno, autorka odradza tu użycie melaksera.
Do miski wsypujemy mąką, robimy wgłębienie i wbijamy jajka. Widelcem ubijamy jajka, zagarniając stopniowo mąkę. Dodajemy szpinak, mieszamy. Wyrabiamy gładkie zielone ciasto. Trwa to zwykle około kwadransa. Może się tak zdarzyć, że będziemy musieli dosypać jeszcze mąki. Wyrobione ciasto zostawiamy pod przykryciem na kwadrans, aby odpoczęło. Po tym czasie wałkujemy cieniutko ciasto, szczodrze podsypując mąką. Z cieniutkiego, prawie przejrzystego ciasta wykrawamy płaty wielkości naszego naczynia do lazanii i układamy na omączonej ściereczce. Z resztek możemy zrobić makaron wstążki, przesuszyć i przechować kilka dni w lodówce.
Teraz gotujemy w dużym garnku wodę z łyżką soli. Każdy płat gotujemy kilka sekund od momentu jak woda zawrze, wyciągamy, opłukujemy pod zimną wodą. z nadmiaru skrobi. Daj ja to zrobię I suszymy rozłożony na ściereczce, tym razem bez mąki.

Sos beszamelowy idealnie kremowy

Wiesz ja nie lubię beszamelu, ale ten jest całkiem dobry. Taki gładki.

-2 szklanki mleka
-3 łyżki mąki
-4 łyżki masła
-1/2 łyżeczki soli

W garnku podgrzewamy mleko i stawiamy na żeliwnej płytce, aby nie wystygło. W drugim garnku roztapiamy masło i wsypujemy mąkę. Intensywnie mieszamy, aż powstanie szarobura masa. Teraz gotując na malutkim ogniu, cały czas mieszając najlepiej trzepaczką, wlewamy po 2-3 łyżki mleka, dopóki mleko się nie skończy. Doprawiamy solą.

Dodatkowo potrzebować będziemy:
-odrobina masła
-2/3 szklanki tartego parmezanu

Gdy sos się ugotuje. A Wy zdążycie się wyawanturować z ukochanym na tematy ważkie i tej bardziej błahe, co zostanie zwieńczone wzajemną interpretacją godną psychoanalityka. Rozgrzej piekarnik do 190 st. C. Formę do zapiekania wysmaruj masłem i wylej na dno warstewkę sosu beszamelowego. Pozostały sos wlej do sosu mięsnego, wymieszaj. Teraz układaj warstwami makaron, sos mięsny, parmezan, makaron. Ja ułożyłam sześć warstw makaronu. Wierzch posmaruj cieniutko mięsnym sosem, posyp obficie parmezanem i wiórkami masła. Zapiekaj przez kwadrans.

Oczywiście można to danie przygotować z kupnego makaronu, sos mięsny przygotować wcześniej i zamrozić. A wtedy mogłoby być to nawet danie w 5 minut ;-)

poniedziałek, 5 października 2009

Taki dzień. Gnocchi ze szpinakiem.

To był naprawdę udany dzień. Usłyszałam tyle miłych słów. Chciałabym móc je zachować i delektować się nimi nachodzącej jesieni. Odgryzać po kawałku jak dobrą czekoladę. Czy je zapamiętam, kiedy na nowo będę zmagać się codzienną szarugą? Udany dzień. Szkoda, że musi się skończyć. Pójdę na spacer. Odwiedzę koleżankę w nowym gabinecie. Porozkoszuję się atmosferą dzielnicy, w której wszystko wydaje się być na swoim miejscu. Poszuram w liściach. A na kolację przygotuję gnocchi ze szpinakiem. Będą tak dobre, że nie zdążę zrobić zdjęć nim znikną z talerzy.


Składniki na 4 porcje:
-450 g świeżego szpinaku
-2 łyżki masła
-1 łyzka drobno posiekanej cebuli
-2 łyżki drobno pokrojonej szynki włoskiej lub chuego boczku
-sól
-3/4 szklanki sera ricotta
-2/3 szklanki mąki
-2 żółtka
-szklanka świezo tartego parmezanu i garść do posypania
-świeżo tarta gałka muszkatałowa

Szpinak dobrze umyłam, podarłam. Wrzuciłam na osolony wrzatek i gotowałam 5 minut. Odcedziłam, a gdy wystygł dobrze odcisnęłam i posiekałam drobno. W garnku z grubym dnem rozpuściłam masło i wrzuciłam cebulę. Smazyłam cebulę, aż nabrała złotego koloru, dodałam siekaną szynkę, zamieszałam i dodałam szpinak. Całość dusiłam około 5 minut, od czasu do czasu mieszająć. Wrzuciłam do miski. Odczekałam, aż ostygnie i dodałam ser ricotta, mąkę. Wymieszałam drewnianą łyżką na jednolitą masę. Dodałam żółtka i parmezan, a na koniec tartą gałkę. Posoliłam odrobinę. A masy formowałam maleńkie koputka przy pomocy dwóch łyżeczek do herbaty. Układałam na posypanej mąką desce. W garnku zagotowałam wodę z dodatkiem soli. Wrzucałam gnocchi partiami na wrzątek. Gdy wypłynęły gotwałam około 3 minut.
Podałam polane sosem pomidorowym i posypane parmezanem.

Sos do gnocchi:
W garnku rozpuściłam 3 łyżki masła, po 3 łyżki drobno posiekanych: cebuli, marchewki i selera. Wlałam 2 puszki pomidorów wraz z sokiem (albo 1000 g świeżych obranych ze skórek i gniazdek nasiennych). Gotowałam około 45 minut, aż całość przypominała gęstą pulpę. dosoliłam do smaku i dodałam kilka łyżek gęstej śmietany.

Smacznego

niedziela, 31 maja 2009

Słońce po burzy

Przestraszyłaś się tej burzy, która o mało nie wywaliła nas z łódką do wody. Zdenerwowałaś się, gdy zniosło nas w szuwary i zaplątaliśmy się w gałęzie. Zezłościłaś się, bo przemokłaś do suchej nitki. Wiem, że boli cię rozbity łokieć i jest ci zimno. Zobaczysz w końcu wrócimy do domu. Zjemy coś ciepłego.
Domowe pesto z suszonymi pomidorami
pół szklanki suszonych pomidorów
pół szklanki orzechów pecan
50 g sera pecorino
2 łyżki masła
kilka łyżek oliwy
2 ząbki czosnku
garść listków bazylii
sól do smaku
Wszystkie składniki wrzuciłąm do blendera, zmiksowałam na wolnych obrotach na niezbyt gładką masę. Wymieszałam z ugotowanym spaghetti.

Tak pysznie rozgrzewające i stawiające na nogi, że na deser zachciało nam się lodów.

sobota, 13 grudnia 2008

Rach, ciach, ciach, narobię pierogów!


Zwykle wstawała bladym świtem. Do dnia, bo kto widział tyle leżeć w łóżku. W podomce w drobniutką kratkę krzątała się po kuchni pomrukując religijne pieśni. Lubiła, by zanim wszyscy wstaną obiad był już podgotowany. Sznycelki, gołąbki, pierogi robiła w ilościach hurtowych. Miało się wrażenie, że same wychodzą spod jej palców. Lubiłam stanąć sobie z boku i przyłączyć się do lepienia, posłuchać nowinek, plotek z miasteczka i po raz kolejny jakiejś rodzinnej opowieści. Pamiętaj ciasto musi być luźne, mawiała. Sklejone pierogi układałyśmy na żółtej kraciastej ściereczce mocno oprószonej mąką: 100, 200 a nawet 500, gdy akurat zbliżała się wigilia. Partiami wrzucała je na osolony wrzątek, gotowała trzy minuty po wypłynięciu, wykładała na talerze i kładła kawałki masła, by się nie kleiły. A potem to już nawet nie musiała wołać, zaraz wpadali na jedzenie. Taka była ta nasza babunia.

Ciasto na pierogi Babci Lodzi
Na pół kilo mąki należy wziąć około 2/3 szklanki ciepławej wody i dwie szczypty soli. Zagnieść luźne ciasto. Ciasto na początku się klei i wydaje się, że jest za dużo wody. Cierpliwie zagniatamy i w końcu otrzymujemy gładkie, bardzo miękkie i rozciągliwe ciasto. Należy je cieniutko rozwałkować. Szklaneczką do espresso ( lubię pierogi małe) wycinany krążki i nakładamy łyżeczką dowolny farsz. Zlepiamy brzegi. Gotowe pierogi układamy na ściereczce. W dużym garnku zagotowujemy wodę. Pierogi wrzucamy na osolony wrzątek po kilkanaście. Czekamy, aż wypłyną, a następnie dajemy im się pogotować 3 minuty. Gotowe wyławiamy łyżką cedzakową.
Ciasto jest naprawdę bardzo miękkie i delikatne.



Na zdjęciu pierogi z mięsem.

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin