No umówmy się nigdy u nas nie świeci. Mnóstwo w niej słoików z jego orientalnymi kiszonkami i domowym miso, moich słoików a niedojedzonymi dżemami. Tymczasem jesteśmy pochłonięci nowym przedsięwzięciem (pamiętacie to sprzed roku?). On montuje zblocza, ja piekę i gotuje na potęgę. Będziemy stawiać dom. Mam nadzieję razem z niektórymi z was. Sami rozumiecie, że nie mamy czasu na żadne wykwintne obiady. Oto, więc dwa dania z resztek, które można zrobić w ekspresowym tempie, ot pomiędzy jedną partią ciastek a smalcem. Zapraszam.
Lasangne z porami i boczkiem
przepis własny, choć dam głowę, że podobny jest w którejś z moich książek
Jedno z moich ulubionych kryzysowych dań. Można zrobić je w wersji wegetariańskiej z włoskimi orzechami i podać z gruszką i rokpolem. Jeśli wolicie bardziej wykwintne lasagne zajrzyjcie tutaj. A tu z kolei kolejna kryzysowa wersja z cebulą.
-płaty makaronu lasagne (można zrobić samemu tak jak w przepisie na lasagne cebulową)
-3 pory, pokrojone w plastry (biała i jasnozielona część)
-20g boczku
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa i ostra papryczka do smaku
-kilka gałązek świeżego tymianku
-kieliszek białego porto lub madery
-3 łyżki masła
-szklanka mleka
-czubata łyżka mąki
-tarty ser pecorino romano lub inny
Naczynie do zapiekania nasmarować masła. Dwie łyżki masła rozpuszczam w rondlu i rozprowadzam w nim mąkę na gładką masę, robię to małym ogniu. Następnie stopniowo dodaję mleko, cały czas mieszam. Ma powstać gładki sos. Doprawiam solą, gałką i pieprzem.
W drugim wytapiam tłuszcz pokrojonego w kostkę boczku, odlewam. Dodaje pozostałe masło i pory, tymianek. Duszę do miękkości. Na koniec dodaje maderę i czekam, aż odparuje. Doprawiam solą, pieprzem i papryką.
Na dno naczynia do zapiekania wylewam łyżkę sosu, rozprowadzam, na to kładę warstwę makaronu, sos, warstwę porów, makaron i tak dalej. Na wierzchu musi być warstwa makaronu z sosem. Całość posypuje tartym pecorino lub parmezanem. Zapiekam w temp. 180 st. C przez 45 minut.
Zapiekanka ze starego chleba
Pounti rodem z Owernii
The whole hog czyli jedna z moich książek o świni
To moje ulubione danie w którym upycham zeschłe resztki domowego chleba. Podczas przygotowywanie nie prezentuje się zbyt apetycznie, ale wierzcie mi jest dobre. Do tego micha sałaty. Czy trzeba czegoś więcej?
-4 kromki starego, suchego chleba, połamanego na kawałeki
-250g mleka
-10 plasterków wędzonego boczku, pokrojonego w kostkę
-1/2 cebuli pokrojonej drobno
-175g surowego boczku pokrojonego w kostkę
-2 łyżki natki pietruszki
-2 łyżki siekanego szcypiorku
-jajko
-140g mąki
-40 suszonych śliwek bez pestek
-sól i pieprz do smaku
Piernik nagrzewamy do 200 st.C. Natłuszczamy kawałkiem boczku okrągłe, płytkie naczynie do zapiekania. W misce zalewamy mlekiem chleb i moczymy 10 minut lub dłużej, jeśli jest rzeczywiście stary. Na patelni Podsmażamy wędzony boczek i cebulkę około 10 minut, dodajemy sól i pieprz do smaku. Namoczony chleb i mleko miksujemy na gładką masę, dodajemy jajko, mąkę, boczek surowy i wędzony z cebulą, zieleniny, doprawiamy. Mieszamy z 30 śliwkami i wykładamy do naczynia. Wygładzamy powierzchnię i na wierzch wtykamy pozostałe śliwki. Pieczemy około 30 minut przykryte folią aluminiową, a następnie 45 minut bez folii. Voila!






