Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2009

Jagodzianki. Mam i ja.

Nie napiszę, że całe lato zajadam się jagodziankami, bo to nieprawda. Nie mam też swojego ulubionego przepisu. Mało tego nie ma takiego przepisu w mojej piekącej rodzinie. Umówmy się, komu chciałoby się piec bułek dla jedenenastoosobowej gromady, nie licząc dorosłych. Jagody jadało się u nas prosto z krzaka. Pamiętam wyprawy maluchem z babcią i dziadziem na jagody. Rzecz jasna wszyscy nie mogłi jechać. Braliśmy na drogę kanapki i wodę z sokiem w plastikowym bidonie. Jagody zbierało się do niebieskiej emaliowej bańki. Jedną do bańki jedną do buzi. Lubiłam ścigać się z ciotecznym rodzeństwem, kto szybciej uzbiera. Nie raz zdarzyło mi się zebrać żuka. A nawet go zjeść.
W domu wsypane do głebokiego talerza jagody jadło się z cukrem i śmietaną. Zwykle znikały nim ktoś zdecydował się na jakąś potrawę. A może babcia chowała część przed nami, bo niekeidy dostawałam słoiczek jagód w zalewie: na zimę i na bolący brzuch.
Lubię piec. Różne przepisy wypróbowuje dla samej radości pieczenia. Nie wymyślam czegoś co zostało już wymyślone. Sięgam po to co sprawdzone. Tak było i teraz.

Przepis na jagodzianki Tatter przewinął się przez wiele blogów. Rzeczywiście jest prosty i wdzięczny. Z podanych proporcji wychodzi, aż 16 drożdżówek, więc można je podzielić na pół. Zmieniłam tylko mąkę, wymieszalam typ 500 z chlebową. I dałam więcej nadzienia. Udało się. Nic nie wypłynęło, nic nie popękało. Bułki pyszne, a że sztuk 16, mogę powiedzieć, że długo utrzymują świeżość, na drugi i... na trzeci dzień.
Domowa jagodzianka po przejechaniu 50 km na rowerze i fioletowy uśmiech od ucha do ucha. Polecam!!!

Jagodzianki
wg Tatter

Ciasto:
-500g mąki ( ja wzięłam chlebową pół na pół z białą)
-1 1/2 lyzeczki drożdży instant (użyłam świeżych 14 g)
-szczypta soli
-1 szklanka mleka
-1 jajko
-1/4 szklanki oleju słonecznikowego
1/2 szklanki cukru (u mnie demerrara)
2 lyzki cukru waniliowego (pominęłam)

Nadzienie:
-400g jagód
-3 łyżki cukru
-łyżka mąki ziemniaczanej

Kruszonka:
-90 g mąki
-25 g masła
-50 g cukru trzcinowego

Drożdże rozprowadziłam w ciepłym mleku. Do miski miksera wrzuciłam mąkę, sól, cukier, wlałam drożdże z mlekiem, jajko i olej wyrobiłam na gładkie lśniące ciasto.
Odstawiłam na godzinę. Po tym czasie chwilę wyrobiłam podzieliłam na 16 części (przy pomocy wagi), z każdej części uformowałam okrągłą bułeczkę. Odstawiłam na kwadrans. w tym czasie wymieszałam w misce wszytkie składniki nadzienia. Każdą część ciasta rozpłaszczyłam i nałożyłam 2 łyżki andzienia. Skleiłam jak sakiewkę. I nieco naciągnęłam ciasto turlając nic po stolnicy. Odstawiłam na blasze posypanej mąką do wyrośnięcia na 45 minut. posmarowałam jajkiem i posypałam kruszonką (mąkę i cukier wymieszałam z podgrzanym, roztopionym masłem). Piekłam w temp. 220 st. C przez 15 minut. Natomiast w trakcie zmniejszyłam temp., bo ta okazała się za wysoka dla drożdzówek i mojego piekarnika. Na przyszłość będzie to 200 st. c i 20 minut.

Nie wiem jak to się stało, ale nie powstało żadne zdjęcie nadzienia. A szkoda.

niedziela, 5 lipca 2009

Deszczowa niedziela i jagodowe muffiny


Zza okna słychać szum deszczu. Czas leniwie się wlecze. Po nocnej zabawie, zmęczeni. Siedzimy przy kawie i jagodowych muffinach. Nie robimy nic.

Jagodowe muffiny pojawiły się w ostatnim czasie na wielu blogach. I słusznie. To klasyka muffina. Moja propozycja pochodzi z książki Dana Leparda "Exceptional cakes", którą wyszperałam w Amerykańskiej Księgarni w moim mieście i to za całkiem rozsądną cenę. Ciastka powinny zadowolić fanów Bio i organic, bo zawierają otręby.

Jagodowe muffiny z otrębami
(proporcje na 9-10 muffinów)
-50g mieszanych otrębów ( u mnie żytnie i owsiane)
-150ml mleka
-150 g mąki samorosnącej ( dałam 148g mąki, pół łyżeczki soli i pół łyżeczki proszku do pieczenia)
-łyżeczka sody
- pół łyżeczki proszku do pieczenia
-80g drobniutkiego cukru ( ja zmieliłam demerrarę na prawie puder)
-40g cukru muscavado ( zapomniałam i wyszły mało słodkie, co mi odpowiada)
-150ml oleju słonecznikowego
-100g jagód umytych i osuszonych
-1-2 jajka ( w zalezności od wielkości)

W miseczce zalewamy mlekiem otręby i odstawiamy
Mieszamy mąki, proszki
W jeszcze innej misce lekko ubijamy jajka z cukrem i olejem, wlewamy do mąki mieszamy. Dodajemy namoczone otręby, mieszamy. Na koniec wrzucamy jagody i delikatnie mieszamy.
Pieczemy 20-25 minut w temp. 170 st. C
Zjadamy!

sobota, 3 stycznia 2009

Poświąteczne lenistwo i szalony wypiek chleba

Zwykle po świętach ogarnia mnie błogie lenistwo. Jestem gdzieś w zawieszeniu. Poprzedni rok powoli staje się wspomnieniem , ten następny jeszcze nie chce nadejść. Wspominam, podsumowuję, z nadzieją patrzę w świat, przymierzam kalendarze, po wielokroć przeglądam tajemnicze księgi parząc na przemian kawę i herbatę.W tym roku Anioł rozpieścił mnie wyjątkowo. Dostałam tyle kulinarnych książek, że będę miała co czytać do Wiosny. Tymczasem L. ogarnął zgoła odmienny nastrój. Rzucił się w wir aktywności, jakby chciał nadrobić całoroczne zaległości. Pracował, piekł, mąkę znosił jak szalony, a nawet roztrzaskał krzesło.

Chleb orkiszowy
( jeden z czterech upieczonych w ostatnich dniach przez L.)

modyfikacja receptury Petera Reinharta na 100% Whole Wheat Sandwich Bread z książki Whole Grains Breads -prezentu od Anioła
Wszystkie chleby w tej książce robione są metodą dwustopniową. Dzień przed pieczeniem robimy soaker (namoczkę) i bigę.
Soaker:
227 g mąki razowej z orkiszu
4 g soli
198 g mleka lub maślanki
(przeliczane z uncji stąd te szalone gramy, ale myślę, że można zaokrąglić, choć L. by na to nie pozwolił).
Wszystkie składniki mieszamy w misce i wyrabiamy przez minutę, do momentu aż cała mąka będzie nawilżona. Formujemy kulę, zawijamy w folię i odstawiamy do leżakowania w pokojowej temperaturze (na noc).
Biga
227 g mąki razowej z orkiszu
3 g drożdży
170 g wody w temp. pokojowej
Podobnie mieszamy wszystkie składniki, tym razem wyrabiając wilgotnymi rękami przez 2 minuty. Ciasto będzie dość kleiste. Odstawiamy, by odpoczęło przez 5 minut i ponownie wyrabiamy przez minutę. Przekładamy do czystej miski, przykrywamy folią i odstawiamy na leżakowanie do lodówki.
Następnego dnia na 2 godziny przed zrobieniem ciasta właściwego wyciągamy z lodówki.
Ciasto właściwe
Do dużej miski wkładamy soaker i bigę uprzednio podzielone na 12 częsci, dodajemy 56,5g mąki orkiszowej, 5g soli, 21g drożdży, 43g miodu, 14 g roztopionego masła. Łączymy składniki ugniatając. Można dodać odrobinę wody lub mąki. Ciasto jest lepkie, ale nie przykleja się do rąk.
Następnie przenosimy ciasto na oprószoną mąką stolnice i wyrabiamy 3-4 minuty. Dajemy mu odpocząć przez 5 minut, wyrabiamy jeszcze przez minutę (tu robimy słynny test membrany, który dla mnie pozostaje ciągle tajemnicą, ale L. radzi sobie doskonale) i wkładamy je do naoliwionej miski i obtaczamy, by pokryło się oliwą ze wszystkich stron. Folia na wierzch i niech rośnie. Przez 45 do 60 minut powinno podwoić objętość. Po tym czasie formujemy podłużny bochenek i przekładamy do naoliwionej i wysypanej mąką formy. teraz powinno wyrastać przez godzinę.
Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 220 st. C z parą. Po włożeniu chleba obniżamy temp. do 190-180 st. C i pieczemy przez 45 minut, z tym, że w połowie pieczenia obracamy chleb o 180 stopni. Po wyjęciu studzimy na kratce przez godzinę.
Wszystkie chleby w tej książce robi się to metodą. Na razie wypróbowaliśmy 5 (tak, tak ja też upiekłam jeden). Są bardzo smaczne, mają wyjątkowy zapach, ale szybko tracą świeżość. Mi osobiście brakuje nieco gliniastości polskiego bochenka.

Dżem pomarańczowy
(mój leniwy wkład)
4 solidne pomarańcze gotowałam przez dwie godziny w garze z wodą. Wystudziłam, pokroiłam miąższ na duże kawałki, skórkę na drobne paseczki. Usunęłam jedynie większe włókna. Wrzuciłam wszytko do rondla, dodałam szklankę cukru i przesmażyłam. Gotowy nałożyłam do wyparzonych słoiczków. Pasteryzowałam na sucho w piekarniku (temp.110 st. C) przez 20 minut. Pycha z dodatkiem świeżej mięty. Z podanych proporcji wyszły mi trzy małe słoiki. Dwa już zniknęły.
O dżemie czytałam kiedyś w którejś Nigelli. Choć proporcje są luźną modyfikacją. Więcej dywagacji na ten temat znajdziecie na tym blogu

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin