niedziela, 19 czerwca 2011

Na jagody! Pierwsze ciasto jagodowe.

Obudziłam się bladym świtem i natychmiast zerwałam z łóżka. Dziś jest ten dzień. Nad polami unosiła się delikatna mgła. Pierwsze ptaki ośmielały się świergolić zza płota. Poza tym okolicę spowijała cisza nie przerywana żadnym ludzkim głosem. A i owady drzemały w zaroślach zmęczone wczorajszym upałem. Wsunęłam nieśmiertelne kaloszki, chwyciłam kanki i niezauważona przez nikogo wymknęłam się przez tylną furtkę do lasu. Na jagody!

Pomarzyć dobra rzecz jak mówiła mama, ale nieśmiertelne kalosze podarowała.
Dawno już po pierwszym kogucie przyjechałam na swoją połać. Wbiegłam przez wyrwę w prowizorycznym parkanie, kiedyś będzie tu stał dom, obiegłam grządki jak spragniony spaceru pies i opryskana z każdej strony N,N-dietyl-meta-toluamidem pobiegłam na jagody.

Będąc osobą zachłanną z natury, myślałam, że chodzenie na jagody o świcie ma na celu ubiegnięcie ewentualnej konkurencji. Tymczasem późnym rankiem w lesie nie było żywej, wróć! ludzkiej duszy, a na krzaczkach dyndoliło mnóstwo granatowych kulek. Ta pani leniwe są te ludzie dzisiaj, powiedziałby wuj. Niestety żywych, choć nieludzkich dusz w lesie było mnóstwo, ba roiło się od nich nawet. Muszki, meszki, komary i inne stworzenia latające atakowały mnie od góry, a trzy rodzaje mrówek zjadały mnie od dołu. Na nic warstwa N,N-dietyl-meta-toluamidu, rozpuszczająca słoneczne okulary. Wytrzymałam godzinę. Pogryziona od stóp do głów z półtoralitrową kanką jagód pomknęłam na ziemską połać. Na przyszły raz idę na jagody bladym świtem. Muszę zdążyć przed owadami.

Pierwsze tegoroczne jagody wylądowały w słoikach a la ciotka Helka czyli zapasteryzowane z odrobiną cukru. Ponoć takie najlepsze są na brzuch. Z reszty zrobiłam szybkie ciasto ucierane. Niestety w za dużej blaszce. Ale i tak wyszło pyszne. Takie ciasto to idealna opcja dla zabieganych i tych co nie potrafią piec ciast. Są jeszcze tacy? Ciasto jest miękkie, wilgotne. Smakowało nawet jemu. Więcej ultra prostych ciast owocowych znajdziecie tutaj.

Jagody a la ciotka Helka
rodzinna receptura, najlepsze na bolący brzuch ;-)

Słoiki umyć i mokre włożyć do piekarnika nagrzanego do 120 st.C. Piec przez 15 minut. Do gorących nakładać łyżeczką umytych jagód i warstwami przesypywać cukrem, niedużo. Zakręcić, nakrętki wcześniej wyparzyć we wrzątku. Włożyć ponownie do piekarnika na 20 minut. Kurczą się niemiłosiernie, ale nigdy nie mam serca ich upychać. Nie otwierać pochopnie.

Proste ciasto cytrynowe z jagodami

-szklanka jagód
-110g brązowego cukru
-60g masła
-50ml maślanki lub kefiru
-120g mąki
-szczypta soli
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-2 jajka
-skórka otarta z cytryny
-1 łyżka soku z cytryny


Masło roztopić. Wysmarować nim blaszkę na 500g keks, wysypać mąką. Jajka ubić z cukrem, dodać skórkę i sok z cytryny. Dolać kefir, ubić. Stopniowo wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem i solą. Wmieszać delikatnie jagody. Piec 45 minut w temp. 170-175 st.C Studzić 10 minut w blaszce, a potem na kratce.

22 komentarze:

  1. uwielbiam jagody i połączenie jagody-cytryna, muszę też upiec :)

    OdpowiedzUsuń
  2. to już są jagody?!To ja jestem jakaś opóźniona w tym roku , myślałam ,że jeszcze nie ,a tu niespodzianka świeże jagody i ciasto też świeżutkie u Gospodarnej Narzeczonej, ho ho
    p.s mnie to robactwo uwielbia kąsać ,a potem elegancko po tym puchnę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. fajnie a może raczej smerfnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niech tam sobie te muszki i meszki będą - jagód zbieranie cudowna rzecz...:) Moje jagodobranie jeszcze przede mną...:) Cudownie miałaś!
    P.S. A ten placyk wspominany to... zazdroszczę (pozytywnie, bo to piękna sprawa zakładać swój ogródek)i sił dużo Ci życzę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite,że juz są jagody! Super :).
    Ciasto wygląda cudownie, wspaniale jagodowe, wilgotne i musi cuuudnie kolorować buzię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam jagody! takiego ciasta jeszcze nie jadłam, wpraszam się więc na kawałeczek

    OdpowiedzUsuń
  7. Wczoraj, spacerując w górach, też znalazłam sporo jagód. I aż mi się zachciało takiego ciasta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowna jest ta ilośc fioletu w cieście..

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja to bym jagody tylko wtedy zbierała, gdybym miała pod nosem jakiś wiarygodny, owocujący co rok zagajnik. A że nie mam... :)))
    A, eau de OFF znamy dobrze, ale na komary. Mrówki lubię, co Ty tak z nimi wojujesz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciasto bardzo mi się podoba, ale skusił mnie też przepis na umieszczenie jagód w słoikach, nie jestem w tym dobra więc z ochotą wypróbuję ten sprawdzony przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  11. jagody!!! piekne czarne kuleczki zatopione w pysznym ciescie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowne ciacho!Pełne jagód-mniam!:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zielenino całkiem to zacne połączenie.

    Margot: Już! Choć tam u was to pewnie jeszcze nie, wy zawsze zapóźnieni ;-) Ja niby nie mam na pieńku z robactwem, ale te tam to ho ho!

    Zauberi: akurat słowa smerfny smerfowy nie lubię, ale rozumiem że chodzi o niebieski ;-)

    Ewelajno: Do dziś,leczę bąble, ale pięć słików jagód czeka. A placyk...ach.

    Majano: już tuż tuż.

    Emma:do usług.

    Turlaczku: a w górach to lubiąłm takie drożdżowe z jagodami, mniam.

    Asieja: a jak palce brudzi!

    Ptasia: ale ja je mam za domem. A mrówki mi zjadaja fasolę, dlatego ich nie cierpię i kupiłam 5kg boraksu!

    Magdo słoiki z jagodami polecam. Taki ryż z jagodami w grudniu to jest coś!

    Pozdrawiam dziewczyny i kanki w dłoń, na jagody!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Jagody, juuuuz? ALe jestem opóźniona...:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, chętnie zjedlibyśmy po kilka kawałków :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No toś mnie zaskoczyła tymi jagodami, myślałam że to jeszcze ze 2 tygodnie co najmniej! A to moje najulubieńsze owoce :))) W przeciwieńśtwie do ucieranego ciasta, które jeść lubię ale piec się nie podejmuję - to było pierwsze ciasto jakie zrobiłam, zakalec jak stąd do Krakowa i przez kilka lat później nie upiekłam nic :D Może kiedyś się przemogę..

    Serdeczności moc Kasiu jagodowych :)))

    OdpowiedzUsuń
  17. oje złote: te wasze komentarze: to już? Jej już? wzbudziły we mnie lęk. Czyżbym narwała nie-jagód? Hmmm, ale pan ze złym psem też przyklękł z boku i ładował te czarne małe prosto w paszczę.

    OdpowiedzUsuń
  18. Rzeczywiście - brak błądzenia po kulinarnych zakątkach internetu można mi zarzucić...
    Wróciłem na chwilę bo pan z agencji PR, która obdarowała mnie zestawem do sushi wymógł na mnie post:)

    Widzę, że Twoje kucharzenie w rozkwicie. Gotuję, jakże by nie, tylko jakoś mi do komputera nie po drodze ostatnio. Wybieram real

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam dzisiaj jagody na bazarku i pomyślałam,czyżby już u mnie na nie czas?
    A u Ciebie tyle jagodowych pyszności,w dodatku z własnoręcznie uzbieranych jagódek.
    Jagody z cukrem i ja zamykam w słoikach.Na brzuch dobre są też suszone.
    Wszystkiego jagodowego!

    OdpowiedzUsuń
  20. Pyyycha! Bardzo przypomina mój jeden z pierwszych wypieków- muffinki jagodowe. Mam do nich wielki sentyment:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam.
    Mmam pytanie co do jagód w słoikach. Jak długo mogą stać takie słoiki.?Czy mają jakiś termin do spożycia?

    OdpowiedzUsuń
  22. Anonimowy: Dobrze zapasteryzowane ze dwa lata poleżą. Ostatnio zjadłam takie 2009, ale źle pleśnieją.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie odpowiem na wszystkie pytania dotyczące składników i przepisów. Uwagi przyjmuję. Złośliwe oznaczam jako spam. Podobnie traktuje komentarze z linkiem typu zajrzyj do mnie, zapisz się do mnie, zapraszam na konkurs. Anonimie przedstaw się! Dziękuję za odwiedziny. Gospodarna narzeczona i czasem On i zawsze Ono.

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin