Zrobienie deseru zajęło mi tydzień. Pewnie tyle czasu nie jest wymagane, ale ponieważ składał się z wielu elementów, robiłam go etapami, żeby się nie pogubić. Z całości polecam szczególnie praline paste, przygotowuje ją też niezależnie i wyjadam z moim L. łyżkami.
David Chang
Proponuje następującą kolejność przygotowania:
-pasta pralinkowa
-karmelizowane płatki kukurydziane
-czekoladowo-orzechowe krążki
-mleczno-kukurydziany pudding
-purée z awokado
-70g orzechów laskowych
-100g cukru
-szczypta soli
Orzechy prażymy na blasze w 200 st. C przez 10-15 minut. Studzimy. Wsypujemy do miski blendera wraz ze szczyptą soli. Cukier wsypujemy do garnka o grubym dnie i podgrzewamy na średnim ogniu, dopóki nie zacznie karmelizować po brzegach. Wtedy mieszamy drewnianą łyżką, aż całkiem się nie rozpuści. Kiedy nabierze ciemno bursztynowego koloru, zdejmujemy z ognia i wlewamy cienką strużką do miski blendera, gdzie siedzą orzechy z solą i miksujemy przez 3-5 minut, aż masa będzie jednolita. Wymaga to pewnej wprawy, ale warto. Otrzymana pasta jest pysznie orzechowa i chrzęści w zębach. Można ją przechowywać w słoiku w lodówce podobno przez wiele tygodni. Pyszności!
Karmelizowane płatki kukurydziane:
-60g płatków (najlepiej takich bez zbędnych dodatków)
-3 łyżki odtłuszczonego mleka w proszku
-1 łyżka cukru
-szczypta soli
-45g masła
Piekarnik nagrzewamy do 130-140 st.C. Płatki wrzucamy do miski i nieco rozgniatamy. Mają powstać małe kawałeczki, a nie proszek. Mieszamy mleko, sól, cukier. Masło roztapiamy i mieszamy z płatkami, następnie dodajemy proszki i mieszamy. Wykładamy na blachę i prażymy przez 20 minut w piekarniku. Studzimy. Trzymamy w szczelnym pojemniczku do tygodnia.
Czekoladowo-orzechowe krążki:
-4 łyżki pasty pralinkowej
-4 łyżki pasty gianduja ( pasty czekoladowej - przepis na pyszną u Eli tutaj)
- 1/4 łyżeczki oleju roslinnego o neutralnym smaku
-szczypta soli
-1og gorzkiej czekolady
-1/2 łyżeczki syropu kukurydzianego
-2 łyżki karmelizowanych płatków kukurydzianych
Do miski wrzucamy obie pasty, olej, czekoladę, syrop kukurydziany, sól i rozpuszczamy nad garnkiem z gotującą się wodą. Masę wylewamy na blachę i rozsmarowujemy szpatułką na 4 mm równą warstwę. Po wierzchu posypujemy płatkami. Wkładamy do zamrażarki, aż stężeje. Wycinamy ausztychem kółka różnej wielkości. Przechowujemy w szczelnym pojemniku. Można trochę podjeść.
Mleczno-kukurydziany custard:
-265g płatków kukurydzianych
-3 szklanki mleka 3.2%
-2 szklanki śmietanki 30-36%
-30g cukru brązowego jasnego
-2g soli
-4g żelatyny
Piekarnik rozgrzewamy do 160 st. C. Płatki wysypujemy na blachę równą warstwą i pieczemy przez 12 minut. Studzimy trochę. Mleko mieszamy w misce ze śmietanką i zalewamy ciepłe płatki. Zostawiamy na 40-45 minut. Nie dłużej, bo za dużo skrobi z płatków przejdzie do mleka. Odcedzamy mleko, lekko odciskamy, by wycisnąć z płatków jak najwięcej cieczy. Płatki wyrzucamy sic! lub zjadamy z owocami na śniadanie. Melko ponownie przecedzamy przez szmatkę. Do mleka dodajemy cukier, sól i delikatnie je podgrzewamy. Dodajemy do niego żelatynę rozpuszczoną w odrobinie wrzątku. Mieszamy i rozlewamy do foremek, które wstawimy do lodówki.
Purée z awokado:
-ładne, dojrzałe awokado
-szczypta kwasku cytrynowego
-szczypta cukru
-szczypta soli
Robimy tuż przed podaniem. Awokado musi się dobrze schłodzić w lodówce, minimum 5 godzin. Obieramy je i usuwamy pestkę. wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gładka masę.
Całość:
Na talerzu kładziemy sporą łyżkę purée, robimy maziaj. Na maziaj wyrzucamy z foremki custard. Można na chwilę zanurzyć foremkę we wrzątku. Kładziemy fantazyjnie kilka krążków czekoladowo-orzechowych i posypujemy płatkami. Wołamy: Kochanie deser!
Mleczno-kukurydziany custard:
-265g płatków kukurydzianych
-3 szklanki mleka 3.2%
-2 szklanki śmietanki 30-36%
-30g cukru brązowego jasnego
-2g soli
-4g żelatyny
Piekarnik rozgrzewamy do 160 st. C. Płatki wysypujemy na blachę równą warstwą i pieczemy przez 12 minut. Studzimy trochę. Mleko mieszamy w misce ze śmietanką i zalewamy ciepłe płatki. Zostawiamy na 40-45 minut. Nie dłużej, bo za dużo skrobi z płatków przejdzie do mleka. Odcedzamy mleko, lekko odciskamy, by wycisnąć z płatków jak najwięcej cieczy. Płatki wyrzucamy sic! lub zjadamy z owocami na śniadanie. Melko ponownie przecedzamy przez szmatkę. Do mleka dodajemy cukier, sól i delikatnie je podgrzewamy. Dodajemy do niego żelatynę rozpuszczoną w odrobinie wrzątku. Mieszamy i rozlewamy do foremek, które wstawimy do lodówki.
Purée z awokado:
-ładne, dojrzałe awokado
-szczypta kwasku cytrynowego
-szczypta cukru
-szczypta soli
Robimy tuż przed podaniem. Awokado musi się dobrze schłodzić w lodówce, minimum 5 godzin. Obieramy je i usuwamy pestkę. wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gładka masę.
Całość:
Na talerzu kładziemy sporą łyżkę purée, robimy maziaj. Na maziaj wyrzucamy z foremki custard. Można na chwilę zanurzyć foremkę we wrzątku. Kładziemy fantazyjnie kilka krążków czekoladowo-orzechowych i posypujemy płatkami. Wołamy: Kochanie deser!
Moja Droga coś co ma takie części skłądowe i jest tak pracochłonne to je się pewnie z nieukrywaną przyjemnością!
OdpowiedzUsuńNiesmowite...
:)
O kurczę, ale deser! Tyle pracy! Ale musi smakować świetnie. Na pewno fantastycznie się go teraz zjada :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Jakie cudowne przepisy. Pastę orzechową zrobię, na pewno!
OdpowiedzUsuńNiesamowite! Nie dalej jak wczoraj zapisałam sobie ten przepis z myślą o zrobieniu " na już":) A tu proszę jest u Ciebie! Pięknie Ci wyszedł! Teraz mam tym bardziej motywację, by go zrobić! Lubię skomplikowane przedsięwzięcia, więc ten tydzień przygotowań mnie nie powstrzyma:D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
To awocadowe wymaga dopracowania albo lepszego owocu. Ale pralinkowa jest the best. Custard dobry, ale wolę pannę śmietannę.
OdpowiedzUsuńAniu_ Mario znasz Momofuku ?! Wow!
Tydzień? Niesamowite.
OdpowiedzUsuńZaskakujące pozytywnie oczywiście :-). Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTydzień...Nieźle.Ja bym chyba zdążyła powyjadać pierwsze etapy deseru, zanim bym dotarła do ostatniego.Ale połączenie z awokado bardzo mnie pociąga...
OdpowiedzUsuńNie no, tydzień, bo jestem szałaputem. A wyjadać wyjadałam, a co!
OdpowiedzUsuńJestes niesamowita, nie ma dwoch zdan! tylko czekac, az opracujesz przepis na paste ze spekulosow ;))
OdpowiedzUsuńWow , to deser nie deser to takie puzzle do jedzenia , świetna propozycja , ja muszę to bardzo dokładnie jeszcze przeczytać za dnia, , bo to trochę skomplikowane się wydaje :)
OdpowiedzUsuńWow, ale czasochłonny deser. Za to prezentuje się znakomicie!
OdpowiedzUsuńtydzień mnie przeraził
OdpowiedzUsuńzłożoność nazwy raczej rozbawiła (bo jak ją faktycznie skrócić ;)
a wygląd i wyczuwalny zapach czekolady rozłożył mnie na łopatki!
Jeśli smakuje tak jak cudownie wygląda to nie dziwię się że ON był zachwycony :) bo któż by nie był :D
pozdrawiam ciepłO!
o mammma!
OdpowiedzUsuńcudowne!
podoba mi się, to wspaniałe.
Właśnie dzisiaj czytałam sobie o książce "momofuku" i szukałam jej na amazon. To nie do końca są moje klimaty (azjatyckie) ale bardzo się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam tutaj ten deser!
OdpowiedzUsuń