środa, 19 maja 2010

Kolorowy. Tort naleśnikowy.

Ostatnio za oknem buro, chmurzaście, deszcz. Do czerwonej torby w żółto-niebieskie smoki, obok pudełka z lunchem, parasolki i książki, wciskam baleriny. Na krzywiące się na wilgoć stopy wciągam kalosze. Zamiast butelki z wodą wrzucam imbir i cytrynę. Zrobię sobie w pracy rozgrzewającą herbatę. Po drodze chlapie i chlupie. Jutro założę czapkę, myślę motając mocniej szal. W kałużach topią się płatki z drzew, spłoszone jakby spadły nie w porę. W pracy smutne i przestraszone twarze oświetlam sobie lampą zamiast dnia. Wsuwam naleśniki jak różowe okulary. Robię sobie obiadowy tort.

Różowe naleśniki
-200ml mleka
-200g mąki
-2 jajka
-jeden mały młody burak
-4-5 łyżek owdy
-szczypta soli
-szczypta cukru
-2 łyżki oleju

Buraka ścieramy na tarce o najmniejszych oczkach.Wszystkie składniki oprócz oleju miksujemy na gładkie ciasto. Zostawiamy je na 20 minut, aby odpoczęło. Wlewamy olej. Mieszamy. Rozgrzewamy małą patelnię. Smarujemy ją cienką warstewka oleju smażymy pierwszego naleśnika z jednej strony. Do smażenia kolejnych nie natłuszczamy już patelni. Olej w naleśnikowym cieście wystarczy. Smażymy naleśniki, aż do wyczerpania ciasta.

Nadzienie szpinakowe

-600g szpinaku
-pół pęczka małej botwinki
-natka, szczypiorek, bazylia
-cebula
-2-3 ząbki czosnku
-kilka łyżek twarogu
-mały kawałek gorgonzoli lub innego sera z niebiesko-zieloną pleśnią
-przyprawy: cayenne, pieprz biały, sól, gałka muszkatołowa
-2-3 łyżki oliwy
-jajko

Cebulę i czosnek poszatkowałam i zeszkliłam na oliwie. Wrzuciłam umyty i poszatkowany szpinak oraz botwinkę. Dusiłam z kwadrans. Wrzuciłam zioła, doprawiłam. Dodałam sery i żółtko. Na koniec już po zdjęciu z ognia pianę z białka.

Naleśnikowy tort z orzechowym sosem

Naleśniki przekładałam nadzieniem jak tort, posypałam parmezanem i zapiekłam w 180 st. C przez 30 minut. Zapieczone podałam z sosem orzechowym. Zniknęły zanim zrobiłam zdjęcie.

Sos orzechowy
-śmietana
-dwie garście orzechów włoskich
-2 ząbki czosnku
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa
-łyżka masła

Orzechy zmieliłam na grubo w melakserze. Czosnek przepuściłam przez praskę. W rondlu roztopiłam masło. Wrzuciłam czosnek i orzechy. Smażyłam, aż zapach wypełnił dom. Wlałam śmietanę, wymieszałam i doprawiłam. Polewałam kawałki naleśnikowego tortu.

27 komentarzy:

  1. Już myślałam, ze ten róż to od barwników sztucznych... Uf :) Burak to jednak potrafi! ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. No wiesz ;-) Ja i barwniki. Ja bym jajka znosiła sama gdybym mogła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe. Rozbawił mnie ten komentarz o jajkach :)
    Fantastyczne te naleśniki. Bardzo optymistyczne. Aż proszą się o zrobienie na słodko, z bitą śmietaną i truskawkami...

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zniknęły zanim zrobiłam zdjęcie." W takim razie czego to zdjęcie??? :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Co za naleśniki, no tym razem mnie powaliłaś, już widzę zielone, żółte, pomarańczowe...całą tęczę. MNIAM

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie wyglądają takie różowości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fantastyczne są! Też najpierw myślałam, że to jakiś barwnik ;) A zdanie o jajkach cudne - mogę powtarzać innym, podając oczywiście źródło :)?
    Chyba muszę mojego naleśnikarza (tak, on nie piecze chlebów, ale ma swoje obszary specjalizacji - ja nie robię naleśników, tylko on :) namówić na obiad z wiadomym...

    OdpowiedzUsuń
  8. Też początkowo myślałam, że to sztuczny barwnik, a tu jednak nie , tylko genialny burak. Zdanie o znoszeniu jajek świetne. Naleśniki ze szpinakiem i sosem orzechowym rewelacja. Uwielbiam to połączenie smaków.

    OdpowiedzUsuń
  9. ale czad , prawdziwy czad
    Bardzo mi się podoba u Pani , oj bardzo

    OdpowiedzUsuń
  10. różowe naleśniki bardzo mi się spodobały, szpinak już trochę przeraził...wolę naleśniki na słodko, ale kto wie, może czas się przełamać i zrobić nieco szalony optymistycznie różowy tort naleśnikowy? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczna ta różowośc, chociaż efekt końcowy tortu naleśnikowego trochę mnie przeraża. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O rany! Zaniemówiłam, serio! Świetne!

    OdpowiedzUsuń
  13. Na taką deszczową pogodę - idealne!

    OdpowiedzUsuń
  14. Caracordata: bo te są nieupieczone, wiem co napisałam ;-)

    Ryszard tęczę powiadasz, hmmm

    Ptasia: co wy z tymi barwnikami? Człowiek tu pranie robi w orzechach (piorących) kiełki uprawia, żelki sam robi, a ci mu barwniki imputują.

    Chantel: szpinak to najlepsze co może być. Kiedyś miałam chłopaka co odziedziczył ziemię i marzyłam by ją obsiać szpinakiem.

    Dajda: A cóż cię tak przeraziło. Mnie jedyne co, to że tyle zjadłam.

    Wszystkim dziękuję i zapraszam też na zielone płaty lazanii.

    OdpowiedzUsuń
  15. WoW! Jest niesamowity!
    Ależ kolory! Mniam:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Żelki? Jakie żelki? Takie gumisie?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ptasia: takie jakby Haribo, pierwsza próba całkiem owocna, została wysłana do pewnej wielbicielki za ocean. I mam info zwrotne, że dobre. Dopracuje i dam znać.

    OdpowiedzUsuń
  19. te słowa.. o chlupaniu, kaloszach, kałużach.. piękne.
    a kolor nalesników zachwycający. nie uwierzyłabym, że to zwykły burak działa takie cuda.

    OdpowiedzUsuń
  20. Pomysłowy ten torcik. Ten kolor mmmmmmmm


    p/s Z tymi jajkami mam tak samo :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale aparat z tego buraka.
    Takie piękne kolory!

    I ja krzywię się na taką 'wiosnę'. Mam nadzieję że minie, czym prędzej.

    OdpowiedzUsuń
  22. wow, ale róż :)
    fantastyczny efekt :)

    a tekstem o jajkach rozbawiłaś mnie do łez :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne te różowe naleśniki.

    OdpowiedzUsuń
  24. Własnie szukałam przepisów na tort nalesnikowy. Ale to zdjęcie, ktore tu dziś zobaczyłam - ekstra i zrobię koniecznie! Niestgety nie dziś , bo farsz kolorystycznie nie dobrany, a nalesniki w zwyczajowym kolorze już usmażone. Fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń

Chętnie odpowiem na wszystkie pytania dotyczące składników i przepisów. Uwagi przyjmuję. Złośliwe oznaczam jako spam. Podobnie traktuje komentarze z linkiem typu zajrzyj do mnie, zapisz się do mnie, zapraszam na konkurs. Anonimie przedstaw się! Dziękuję za odwiedziny. Gospodarna narzeczona i czasem On i zawsze Ono.

LinkWithin

Related Posts Widget for Blogs by LinkWithin